MUZYKA I KULTURA

Chropowata sztuka – wywiad z Arturem Ostrowskim

„Wydaje mi się, że mamy wspólnego znajomego” – to były pierwsze słowa jakie otrzymałem od bohatera wywiadu, pracującego wówczas pod pseudonimem [dem]. Szybko okazało się, że nasze dusze emitują podobne wibracje, a tematyka związana ze sztuką czy metafizyką rozwijała się podczas maili czy w końcu personalnych spotkań. Jednym z powodów poniższej romowy była seria interesujących obrazów pod nazwą „Uneven Structures”. Gra barw, pozorny brak symetrii, głębia, siatka linii tych 5 obrazów prezentuje wewnętrzną harmonię, własny język pulsujący przed okiem odbiorcy. Poniższa rozmowa dotyczy nie tylko prac pędzlem, ale rozległości artystycznej Artura Ostrowskiego. Serdecznie zapraszam.

Czemu akurat tutu serii Uneven Structures? Co jest takiego inspirującego w nieoszlifowanych strukturach?

Kocham nieoszlifowane struktury, tak jak niedokończone prace. Kiedyś przerażał mnie fakt nie dokończenia swoich prac. Czytałem o autorach książek, którzy nie dokończyli ich lub artystach, którzy zeszli w połowie tworzenia. Łapałem się wtedy za głowę myśląc, ale porażka. Jak to teraz będzie wyglądało. Dzisiaj patrzę na to trochę inaczej, łatwiej mi znaleźć punkt, w którym mogę powiedzieć „dość” tak fajnie wygląda. Również niedokończone prace uważam za skończone co brzmi raczej dziwnie, tak samo jak ruiny czy nawet zniszczony obiekt czy materiał uważam dzisiaj za obiekt warty chwili zainteresowania. Uneven Structures definiuje mnie, jako artystę. Kiedyś chciałem być wycackanym artysta malującym super gładkie linie i ładne widoczki. Dzisiaj wracam do podstaw, do szczerości tworzenia do momentu, w którym zaciera się granica po miedzy sztuka a… no właśnie, czym? I o tym chce, aby opowiadali moi odbiorcy a nie ja. Chciałbym żeby każdy widział w mojej sztuce siebie i aby jego wizja była tez moja.

Obrazy są inspirowane materiałem francuskiej grupy Uneven Structure. Kiedy na nią natrafiłeś i co jest takiego wyjątkowego w ich dźwiękach? Przyznam się, że byłem zaskoczony, kiedy odsłuchałem ich materiału. Spodziewałem się czegoś… mniej metalowego.

Dokładnie, sadze ze na pierwszy rzut ucha, nie ma tam nic wyjątkowego, sprawia wrażenie kolejnej kopii Meshuggah, niemniej słuchając tego materiału gdzieś tam pojawiły mi się w bani obrazy. Bardzo fajnie słucha się tej muzy, bo nie przeszkadza w tworzeniu, jest takim materiałem, który wypełnia cisze. Jeśli wiesz o czym mowie?

Jak przebiegał zatem proces twórczy tych 5 obrazów? Czy podczas malowania w tle leciała właśnie muzyka Francuzów? Jak budowałeś te obrazy? Piszesz, że na każdym jest około 10 warstw farby. Planowałeś to wcześniej? Dlaczego aż tyle?

Obrazy chodzimy za mną juz jakiś czas, tylko nie miałem sprecyzowanej formy w jakiej zaistnieją. Gdzieś tam muzyka francuzów wypełniła lukę. Tak oczywiście, żabojady lecieli w tle cały czas, nie wiem ile razy, wiem ze pętlilo się to przez parę godzin. Co do techniki i ilości warstw to, wyszło to podczas tworzenia, wielowymiarowość i strukturę tylko w taki właśnie sposób można osiągnąć. Ciekawe bo pierwszy raz w życiu malowałem 5 obrazów na raz. Zabawnie to wyglądało bo biegałem od jednego do drugiego stąd ta wielość warstw. Ciekawe doświadczenie, bo znalazłem się w miejscu, w którym każdy z obrazów mnie inspirował i nakręcał na kolejne dodawanie warstw.

Ukrywasz również technikę w jakiej zostały one wykonane, dlaczego? Planujesz tworzenie większej ilości obrazów w ten sposób?

Może ukrywanie to nie najlepsze słowo, trywialność sposobu w jaki powstały jest zadziwiająca i tyle. Sadze ze to pierwsza seria, nauczyłem się dużo o sobie przy tworzeniu tych obrazów, stała się dla mnie jasna technika, otworzyłem oczy na parę spraw no i oczywiście strasznie się wkręciłem w takie malowanie. Dla mnie jest to jak porządkowanie chaosu. Na pewno wykorzystam ta technikę w przyszłości, bo oferuje ta nieprzewidywalności i mistycyzm. Można się godzinami patrzeć na te obrazy i wciąż znaleźć element którego się wcześniej nie widziało. Do tego światło daje niepowtarzalny efekt grając razem z tekstura.

Obrazy ustawione obok siebie tworzą spójną całość wizualną. Różna kolorystyka złączona jest forma poziomych i pionowych nierównych linii o różnej grubości. Muzyka Uneven Structure jest również spójna w swoim klimacie – czy to stąd jednakowe podejście do kreacji tych obrazów? Czy seria Uneven Structure to integralna całość czy obrazy wyrwane z tej serii również przekazują to co Ty czułeś podczas kreacji?

Dokładnie tak, właśnie taki był zamysł, aby obrazy stanowiły niejako pewna całość, a zarazem były indywidualne same w sobie. Dla mnie każdy z nich jest niepowtarzalny i unikalny. Stad cały zamysł o malowaniu obrazów ta metoda. Jedna sztuka, jedna kopia, jedna niepowtarzalna struktura. Wyobraź sobie ze posiadasz obraz którego nikt inny nie ma na całym świecie powiem więcej we wszechświecie hehehe.

Właśnie – jaki właściwie jest cel Uneven Structures? Z jednej strony bardzo inspirujące, pozwalające na wnikanie w głębie barw i warstw, z drugiej strony ktoś może powiedzieć – czysta inspiracja, bez ładu i zmyślnego konceptu. Jak obroniłbyś i wytłumaczył sposób postrzegania Uneven Structures aby spojrzeć na nie w podobny sposób jak autor?

Sztuka powinna się sama bronić, ja mogę tutaj siedzieć i prawic jakieś frazesy czego tam nie widać, prawda jest taka ze każdy z nas jest na swój sposób unikalny, co sprawia iż każdy z nas postrzega świat i życie w innych kolorach. To czym jeden się zachwyci drugi się będzie brzydził i na odwrót. Parę lat temu byłem w Holandii rozmawiałem z kolega tez artysta, rozmawialiśmy o kolorach i w pewnym momencie wskazał na kolor i mówi: „bardzo podoba mi się ten kolor pomarańczowy”, spojrzałem na niego jak na daltonistę, gdyż wskazał na kolor wpadający bardziej w czerwień niż w pomarańcz. Wiec zapytałem się skąd takie porównanie, przecież pomarańcz nie jest aż tak czerwony, on odparł na to „jest, w środku pomarańczy”.

Zastanawiają mnie również nazwy obrazów. O ile w przypadku „Fire” wydaje się być to zrozumiałe i pokazane niemalże wprost, to odnośnie pozostałych nie jest to już jednoznaczne. Co sam widziałeś w nich i dlaczego postawiłeś na takie nazwy jak Yin Yang czy Disambiguation?

Disambiguation – to termin mówiący o usuwaniu niejasności i dwuznaczności referujący do tekstu, zamiast jasnych tytułów chciałem zachęcić oglądającego do przeszperania „co autor miał na myśli”, prawda jest taka, iż każdy z tych obrazów ma pewna ukryta historie, malując je myślałem o wielu sprawach stad nazwy czasami mogą wydawać się dziwne.

Czy planujesz więcej spontanicznych prac inspirowanych muzyką? Jakie dźwięki Cię stymulują do malarstwa?

Muza to nieodzowny element twórczy, osobiście nie potrafię w tej chwili zrobić sobie herbaty bez dźwięków. Bardzo chciałbym wykorzystać ta technikę w przyszłości. Obecnie ukończyłem prace nad obrazem, w którym zastosowałem element tej techniki i wykończyłem go farbami UV. Planuje więcej eksperymentować ze światłem aby zachęcić odbiorców do postrzegania moich prac w więcej niż jednej płaszczyźnie.

Wiem, że sam tworzysz dźwięk. Możesz powiedzieć więcej o [aint] oraz innych Twoich muzycznych wyrazach?

Heheh do tego tez się dogrzebałeś? [aint] to projekt mojej podświadomości, to dźwięki, które przy kontrolowanym procesie twórczym raczej by nie wypłynęły. To muzyka, która trafia bardziej do mojej lepszej połówki Marci. Obecnie pracuje nad świadomym projektem 4672, album będzie zawierał ok. 10 kompozycji i prawdopodobnie będzie się nazywał 452Mhz ale czeka mnie jeszcze dużo pracy a i cały czas mam z tym tematem pod górkę.

Zajmujesz się również fotografią. Co preferujesz zamrażanie gotowych wizji, scen czy kreacja od czystego płótna i nawarstwianie unikalnego obrazu? Co lubisz fotografować, gdzie głównie grasujesz z aparatem?

Fotografia spadła ostatnio na drugi bądź nawet trzeci plan. Zawsze fascynowały mnie elementy industrialne, ostre tematy, nieoszlifowane kadry. Sztuka która powstaje w ułamku sekundy. Uwielbiam dźwięki jakie towarzysza fotografowaniu. Mechanikę aparatów, prace lustrzanek i ten mechaniczny autofocus, miodzio. „RAW” można powiedzieć w skrócie 🙂 Obecnie moje otoczenie nie oferuje nic z powyższych stad ograniczam się do fotografowania obrazów.

Wracając do Twoich obrazów. Spotkałem się jeszcze z innymi pracami jak „Magic Forest”, „The Abyss” czy „The Core”. Wszystkie z nich mają specyficzny charakter ponad-materialny, jeśli wiesz o czym mówię. Charakteryzuje je wysoki ładunek nie tylko emocjonalny, ale i duchowy. Jak Twój rozwój duchowy i Wyższe Ja wpływa na to jaką kreujesz sztukę. Czujesz się czasem jako przekaźnik wizji do tej widzialnej rzeczywistości?

Świetnie to ująłeś, dokładnie tak się czuje stad zróżnicowanie tematyczne. Kiedyś jeszcze w szkole średniej dostałem ochrzan od Pani E. Lasińskiej, uczyła mnie wtedy języka polskiego, za prowadzenie zeszytu. Który wyglądał jakby go prowadziło 27 rożnych osób. Pamiętam spojrzała na mnie ze zdziwieniem i zapytała „Chciałbyś mi to jakoś wytłumaczyć? Skąd tyle różnych charakterów pisma?” odparłem wtedy „Jeszcze nie znalazłem swojego ulubionego, tak wiele rzeczy mi się podoba”. Tak naprawdę mój charakter pisma zmieniał się i wciąż się zmienia wraz z nastrojem. Sadze ze wtedy jak miałem te 15-18 lat pewnie podpadałem pod psychiatry stad padło to pytanie hehehe Analogicznie jest u mnie ze sztuka, wiele rzeczy mi się podoba i pod wieloma rzeczami mógłbym się podpisać, poza tym nie lubię się ograniczać i rysować linii której nie mogę bądź nie powinno się przekraczać.

Jakby mało było Twoich artystycznych działań, zajmujesz się jeszcze internetową galerią-sklepem Modern Art Design. Proszę o przybliżenie tego przedsięwzięcia. Ty w ogóle sypiasz? 🙂

Czasami kładę się spać heheheh ModernArt-Design.com to projekt, który stworzyłem dla Marci, obudziła się pewnego dnia i powiedziała do mnie „śniło mi się ze mieliśmy własną stronę z obrazami – galerie” nie czekając zaproponowałem budowę strony. Projekt przerodził się w miejsce w którym oboje z Marcia możemy wystawiać nasze prace oraz naszych przyjaciół, każdy może do nas dołączyć i pomoc kreować nam to Środowisko.

Czy masz sprecyzowane artystyczne plany? Czy działasz raczej pod wpływem impulsu – dźwięk czy wizja przychodzą nagle i zaczynasz je urzeczywistniać.

Impuls najlepiej definiuje moja potrzebę twórczą, sam proces jest mozolny i czasochłonny, marze o możliwości szybszego kreowania. Mimo iż kocham to co robie i pewnie nie oddałbym tego za nic na świecie czasami przychodzą chwile zwątpienia i cierpienia z powodu braku snu i przemęczenia. Kiedyś oglądałem program o George Edward Moore, w którym jego córka przytoczyła bardzo ciekawa rzecz na temat jak ciężko jest być artysta. Ciężko gdyż każdego dnia zmagamy się ze swoim przekleństwem. Przekleństwem tworzenia i potrzeby ekspresji i wręcz wyrzucania z siebie całej tej twórczości do tego musimy się szarpać ze światem i realiami. Chciałbym się kiedyś obudzić i nie mieć nic do powiedzenia artystycznie i nie mieć parcia na tworzenie, ale z drugiej strony co ja bym wtedy robił? i tak kolko się zamyka 🙂

Dziękuję za rozmowę. Jeśli chcesz coś dodać na zakończenie lub powiedzieć coś o co się nie zapytałem, to jest Twoje miejsce.

Również dziękuję za rozmowę, mam nadzieje ze nikogo nie zanudziłem swoja osoba, ani nikt nie ucierpiał, gdy przysnął na moment i obudziwszy się w podskoku wylądował twarzą na klawiaturze.

Przeczytaj także

Mroczne sekrety Australii. O części pewnie nie wiesz

Alan O. Grinde

Niezrealizowane projekty artystyczne Marka Wallingera

Alan O. Grinde

Isabella Iskandaryan – Obrazy z piekła

Alan O. Grinde

Klasyczna sztuka i okładki czasopism – co z tego może wyjść?

Alan O. Grinde

Pionowy ekosystem

Alan O. Grinde

Próby podglądania multiwersum

Alan O. Grinde