MUZYKA I KULTURA

Czarna Niedziela z francuskiego wybrzeża

Schultz rozpoczął swoją działalność w 2002 roku. Początkowe materiały demo zawierały remiksy takich artystów jak Kom-Intern, Thafs, Blackulla czy Waks. Dopiero w 2006 roku, kiedy Schultz połączył się artystycznie z VDREY – utalentowaną malarką oraz performerką, jego muzyka i projekt nabrał konkretnego wyrazu. Przez kilka lat działalności wyrobił już swoją markę, wydając tak świetne płyty jak „BioMeKaniKal” oraz dając szereg pulsujących koncertów. W Polsce dostępny był jeden z darmowych materiałów „La Mort” dystrybuowany w formacie MP3 przez Kulturę Industrialną. Niedawno otrzymałem jedną kompozycję na najnowszą produkcję Francuzów. Jak zwykle mamy do czynienia z mechanicznym, bardzo chropowatym elektronicznym brzmieniem. Kompozycja „Black Sunday”, która zainicjowała ten krótki wywiad zawarta będzie na najnowszym materiale. Zapraszam na rozmowę.

Witaj Phil, jak się sprawy mają? Właśnie słucham twojego nowego kawałka „Black Sunday”. Jakbyś go scharakteryzował?

Witaj Alan, u mnie świetnie. Dziękuję. Właśnie pracuję nad ostatnimi szczegółami przez wydaniem mojego nowego albumu, zatytułowanego na tę chwilę „White Blood Cells”. Mam nadzieję, że ukaże się przed końcem tego roku. Przygotowuję się również do naszego najbliższego występu, jeszcze w tym roku i bookuje następne na rok przyszły. „Black Sunday” o którym mówisz, to fragment z tego albumu. Zdecydowałem się użyć tego kawałka w celu jego promowania. Ludzie, którzy znają mój album w klimacie TBM, wydany w zeszłym roku, znajdą twardsze dźwięki, bardziej w stylu „War N’ Sex” czy starszych albumów. Z nową płytą wracam do korzeni mojej muzyki.

Czy tytuł „Black Sunday” odnosi się do filmu o tej samej nazwie, dotyczącego zamachu terrorystycznego podczas olimpiady w Monachium?

Jestem zaskoczony, że odnalazłeś to połączenie. Tak, ten kawałek to moja wersja muzyczna, która powstała po obejrzeniu filmu na ten temat. Byłem bardzo zdziwiony, że kiedy w tym roku przypadała okrągła rocznica tego wydarzenia na igrzyskach, nikt w zasadzie nie mówił o tym ataku terrorystycznym czy nawet nie uczcił wydarzenia minutą ciszy. Stało się to 40 lat temu, a tutaj wydaje się, że wszyscy o tym zapomnieli. Kiedy nagrałem ten utwór kilka miesięcy temu, nie myślałem, że na ten rok również przypada olimpiada. Zdecydowałem się pokazać moją pamięć o tym smutnym wydarzeniu, po obejrzeniu przejmujących filmów na ten temat.

Jest to zapowiedź nowego albumu. Kiedy możemy go poznać, kto go wyda, czego możemy się po nim spodziewać?

Początkowo ta kompozycja była napisana na kompilację, jednak z powodu dobrego odzewu jaki otrzymałem, zdecydowałem się ją również włączyć w skład nowej płyty. Tak, album jest bardziej w old school’owym klimacie, bardziej hałaśliwy, bardziej eksperymentalny. Kilka miesięcy temu wydałem darmowy album dla net’owej wytwórni mojego przyjaciela o nazwie Het Donkse Oog. Album ten to jedna kompozycja, która nagrałem podczas naszego występu zatytułowanego „White Box”. Ten darmowy album prezentuje smak, tego co czeka na nowej płycie. Nie mam pojęcia w jakiej wytwórni wydam nową płytę i w jakim formacie. Nie chce pracować z dużymi czy nawet średniej wielkości wytwórniami, które myślą tylko o zarabianiu pieniędzy. Chciałbym, aby to bylo coś odmiennego, może nawet wytwórnia wydająca na taśmach, albo nawet net-label oferujący materiały za symboliczne kwoty.

Czy w związku z nowa płytą zobaczymy cię częściej znów na koncertach? Planujesz zawitać do Polski?

Tak, zdecydowanie planujemy koncerty promujące to wydawnictwo, jednak niestety nie mamy żadnych wieści na temat sztuk w Polsce. Udało się nam raz zagrać w twoim kraju i z chęcią byśmy tam wrócili, ale obecnie nie mam nikogo na miejscu, kto mógłby nam pomóc zorganizować ten koncert. Człowiek, który wtedy organizował nasz gig od dwóch lat nie robi żadnych koncertów, a sami nie mamy zbyt dużo kontaktów w Polsce, aby znaleźć kogoś poważnego. Mam nadzieję, że ten wywiad pomoże nawiązać nowe współprace…

Czy w dalszym ciągu występujesz razem z VDREY? Co według Ciebie daje takie połączenie muzyki i performance.

O tak i to bardziej niż zwykle! W tamtym roku mieliśmy przerwę i tylko kilka koncertów daliśmy wspólnie, ponieważ musieliśmy przemyśleć cały nasz projekt. W tym roku przestałem grać samemu. Zagrałem tylko raz i szczerze mówiąc nie podobało mi się. Zdecydowaliśmy się, że nasze występy będą jako art eventy, albo nie będą w ogóle. To z tego powodu nasz projekt jest unikalny, chociaż czasami trudno znaleźć odpowiednie miejsce do występu. W tym roku wzięliśmy udział w kilku eventach we Francji, a przed nami jeszcze w tym roku występy w Szwajcarii i Hiszpanii. Kiedy robię muzykę myślę od razu jak to będzie wyglądało na występie. To nie nasz występ jest dostosowany do muzyki, tylko moja praca jest przygotowywana pod dany event. Tak więc jeszcze raz potwierdzam, że z całą pewnością będę kontynuował moją współpracę z VDREY.

Dziękuję za Twój czas i odpowiedzi. Chcesz coś dodać na koniec?

Dziękuję Alan za ten wywiad – zawsze miło jest otrzymać wsparcie. Mam nadzieję, że ludzie, którzy nie znają jeszcze naszej pracy odwiedzą nasze strony, aby odkryć tę muzykę. Możecie nas znaleźć na stronie VDREY lub profilu Reverbnation, aby być informowani o nowych kawałach, nadchodzących koncertach, wieściach, etc. Nie wahajcie się zostawiać swoje odczucia i wrażenia. Jeśli zajmujecie się organizacją koncertów lub szukacie artystów w innym celu, tym bardziej piszcie.

Linki:
Schultz
VDREY
Het Donkse Oog

Przeczytaj także

Szczerość zwierzęcych instynktów – Art Schultz

Alan O. Grinde

Levalet i jego specyficzna sztuka uliczna

Alan O. Grinde

Studenci z Mount Holyoke odtwarzają trzynastowieczne budynki Paryża

Karolina Pietrzak

Francuski artysta Bernard Lorjou

Alan O. Grinde

Brutalna prawda Noise Injury

Alan O. Grinde