CZŁOWIEK I BIOSFERA

Czy ewoluujemy w kierunku szczęścia?

Znany psychiatra Randolph Nesse zwykł na spotkaniach i konferencjach opowiadać o naturze szczęścia. Wspominał przy tym jednego ze swoich klientów, który był profesorem. Naukowiec, tak jak wielu innych ludzi, borykał się z problemami lękowymi. Nesse zatem przepisał mu odpowiednie leki przeciwlękowe. Kiedy po kilku miesiącach spotkań i terapii, zapytał się jak profesor się czuje, otrzymał odpowiedź, że świetnie i to po raz pierwszy od wielu lat. Jednakże wykazał inny problem – na biurku leżały od tygodni prace jego studentów, ale nie miał motywacji do ich sprawdzenia.

W swoich publikacjach dotyczących medycyny ewolucyjnej, Nesse stawia teorię, że symptomy różnych schorzeń czy zaburzeń – zarówno te fizyczne, jak i emocjonalne – istnieją z powodów ewolucyjnych, zatem jakiekolwiek medyczne podejście skupione jedynie na poprawieniu tych objawów jest naiwne, ograniczone i ogólnie problematyczne (bo stwarza tylko iluzję pacjentowi, że coś jest rozwiązywane).

W przypadku wspomnianego profesora z lękami wydaje się, że jego stan – owszem był nieprzyjemny – jednak odgrywał motywującą rolę w jego życiu, a mianowicie popychał go do wykonywania swojej pracy.

W rzeczywistości z perspektywy ewolucyjnej jest to dość ważny powód dlaczego lęk w ogóle istnieje. Prowokuje on i motywuje ludzi do podejmowania działań, a także do adaptacji do nowych uwarunkowań. U naszych przodków takie lęki pojawiały się prawdopodobnie w sytuacjach, jak:

  • Spotkanie węża w dżungli
  • Zgubienie się w lesie
  • Odrzucenie przez swój krąg społeczny
  • Zagrożony status społeczny
  • Emocjonalne rozstania z innymi osobami

Jeśli nasi przodkowie nie mieliby tego rodzaju lęków, to nie podjęliby odpowiednich kroków, aby podjąć odpowiednie działania w celu zniwelowania możliwości wystąpienia przedmiotów rzeczonych obaw. Osoba, która nie odczuwa strachu przed jadem węża nie przejmowałaby się unikaniem groźnych zwierząt w ogóle, co mogłoby narazić na utratę zdrowia lub życia jego i osób jej towarzyszących. Osoby, które nie odczuwają obaw o swój status społeczny, będą ignorowały ostrzeżenia płynące od osób z jego kręgu społecznego i nie będą podejmowały prób naprawienia relacji międzyludzkich. I tak dalej.

Lęk nie jest aspektem przyjemnym lecz jest istotną cechą natury człowieka. Usilne przeciwdziałanie takim stanom, jak zaprezentowano w historyjce Nessego, może okazywać się faktycznie niekorzystne i blokujące rozwój człowieka. Zwłaszcza jeśli lęki pokonywane są głównie farmaceutykami.

Z perspektywy ewolucyjnej ludzkie emocje ewoluowały, ponieważ mają wpływ na zwiększenie prawdopodobieństwa przetrwania gatunku i jego możliwości reprodukcyjnych. Tak jak lęki ewoluowały, aby zmotywować zachowania adaptacyjne, tak poczucie szczęścia również ewoluowało w tym samym celu.

Patrząc na ogólne rzeczy, które powodują, że ludzie czują się szczęśliwi, możemy zobaczyć, że generalnie wpasowują się one w aspekty związane z przeżyciem lub możliwościami reprodukcji – tak samo jak borykali się ze swoimi nasi przodkowie. Przykładowo są to:

  • Jedzenie
  • Seks
  • Spędzanie czasu na zabawie z przyjaciółmi
  • Sukces w aspektach społecznych
  • Skuteczne rozwiązywanie powierzonych zadań

W szerokim ujęciu możemy z łatwością zobaczyć, że powyższe elementy mają nie tylko potencjał doprowadzenia do poczucia szczęścia, ale również wykazują korzyści z ewolucyjnego punktu widzenia. Patrząc więc w ten sposób na szczęście można powiedzieć, że jest to stan uczuciowy (emocjonalny), który motywuje nas do działań, które z kolei zwiększają możliwości przetrwania gatunku lub/i zwiększenia możliwości rozmnażania.

W ewolucyjnym żargonie mówi się, że szczęście jest bezpośrednim rezultatem. Oczywiście jest istotne, a jego występowanie jest miłe dla człowieka. Jednakże nie jest ostatecznym celem w rozwoju gatunku ludzkiego. Nesse przyrównuje to do urodzinowego przyjęcia i pojawienia się tortu czekoladowego z przysłowiową wisienką. Udana impreza oraz zjedzenie tortu – jakkolwiek bardzo przyjemne – nie jest celem ostatecznym w życiu solenizanta, ale fakt, że zostały zapewnione wszystkie aspekty konieczne do tego, że rok później również może obchodzić urodziny – ergo, że przeżyje kolejny rok. Radość z obfitej ilości jedzenia na tym przyjęciu ma związek z naszymi przodkami, którzy utożsamiali taki fakt z możliwościami przetrwania.

Przypominając – szczęście, podobnie jak lęki – jest stanem emocjonalnym, którego podstawową funkcją jest motywowanie nas do angażowania się w czynności, które pozwolą na adaptację i przetrwanie gatunku w danym środowisku – tak jak to się działo z naszymi przodkami.

W ostatnich czasach nastąpił duży wzrost w dziedzinie psychologii pozytywnej. Skupia się ona na pomaganiu człowiekowi w lepszym zrozumieniu pozytywnych aspektów ludzkiego doświadczenia. Dla osób zainteresowanych tym nurtem zachęcamy do poczytania prac luminarzy tej dziedziny jak Martina Seligmana oraz Soctta Barry Kaufmana. Jednakże nadmierne skupianie na zwiększaniu poziomu szczęścia bez ugruntowania działań związanych z rozwojem człowieka i jego ogólnej ewolucji, nie jest działaniem całkowicie trafionym. Człowiek jako komórka organizmu, jakim jest ludzkość, powinien w swoich działaniach mieć zawsze na uwadze kontekst ewolucji – przetrwania i rozwoju gatunku. Niezależnie czy chodzi o personalne poczucie szczęścia, czy działania mające związek z całymi społecznościami, czy ogólnie środowiskiem naturalnym. Zapewnienie sobie poczucia szczęścia jest ważne, jednak dążenia te nie mogą być celem ostatecznym w życiu człowieka.

Nesse twierdzi, że lęki czy depresja istnieją w naszych życiach z konkretnego powodu i przeciwdziałanie im jedynie dla unicestwienia negatywnych odczuć jest błędne z punktu widzenia ewolucji i może prowadzić do upośledzenia w zakresie działań prowadzących do utrzymania gatunku. Podejmując swoje działania bądźmy świadomi ich efektów wpływających na nas samych oraz nasze otoczenie, a zatem nie pozbywajmy się perspektywy ewolucyjnej na rzecz jedynie egoistycznej.

Źródło: Psychology Today, Evolutionary Psychology 101 (G. Geher)

Idea Fair Play