CZŁOWIEK I BIOSFERA

Ekstremalny recycling zamienia odchody w pożywienie

Oto forma ekstremalnego recyclingu. Dlaczego uprawiać na oborniku, skoro możemy po prostu wydobyć z niego wszystkie wartościowe rzeczy? Nawet lepiej, robaki mogą nam w tym pomóc! W ostatnich latach globalne wzrosły ceny pożywienia, a pasza dla zwierząt nie stanowi tu wyjątku. „Ciastko z robaków” mogłoby stanowić wysokobiałkowe źródło pożywienia dla zwierząt hodowlanych, które jest nie tylko łatwo dostępne, ale odzyskuje substancje odżywcze z nawozu i innych odpadów, dużo bardziej efektywnie niż jakakolwiek obecnie istniejąca metoda.

„Prawdą jest to, że wydobywamy niewykorzystane zasoby, a jakie są najbardziej niezagospodarowane pokłady? To nasze własne odpadki”, mówi Howard Bell z Brytyjskiej Agencji Żywności mieszczącej się w Yorku. Z rosnącym zapotrzebowaniem na żywność „wszystko co może zawierać białko jest dobrym rozwiązaniem”, kontynuuje naukowiec.


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


Bell wraz z innymi badaczami badają potencjał robaków hodowanych na oborniku, odpadach żywieniowych oraz pochodzących z browarów. Kiedy wielkość tłuszczu u robaków wzrasta, są one zbierane, wysuszane oraz kruszone na wysoko proteinowy proszek, który wykorzystywany jest do karmienia: kurczaków, ryb, świń oraz innych zwierząt hodowlanych.

Rolnicy w Europie importują 80% pasz, głównie soi z Południowej Ameryki. Podobnie amerykański rolnicy stają przed obliczem tego kryzysu. Przykładowo cena paszy kukurydzianej dla świń w Stanach Zjednoczonych potroiła się od roku 2007. Stało się tak z powodu nowych regulacji oraz dotacji, będących bardzo korzystnymi dla rolników uprawiających kukurydzę. Mogą oni sprzedawać swoje plony na biopaliwa, zmniejszając jednocześnie jej dostępność dla rolników.

Pomysł, aby wykorzystać zbieranie robaków, w celu rozwiązania tego problemu powoli nabiera rozpędu. Wiele badań zostało już przeprowadzonych na terenach Stanów Zjednoczonych, Republiki Południowej Afryki czy Hiszpanii. W przyszłym roku planowane jest otwarcie pierwszego komercyjnego zakładu, najprawdopodobniej na terenie RPA. W tym czasie znajdująca się w Stanach Zjednoczonych firma OVTSol prowadzi rozmowy z głównymi międzynarodowymi firmami żywieniowymi, w celu sfinansowania pilotażowej uprawy, po której miałby powstać działająca na pełną skalę, komercyjna jednostka.

Jak wiele zatem protein może być wydobyte ponownie z odpadów z wykorzystaniem robaków? Bell karmił odchodami kurczaków larwy much, jako część trwającego trzy lata projektu. Twierdzi on, że tona obornika daje korzyść około 100 kilogramów larw, z których można wyprodukować pomiędzy 12.5 do 35 kilogramów paszy.

Produkt jest tak samo odżywczy jak soja i mączka rybna, które są obecnie wykorzystywane w karmieniu zwierząt. Bell przedstawił wstępne wyniki badań w zeszłym tygodniu na konferencji w Edynburgu (Szkocja), dodając, że jest przekonany o podniesieniu ich wydajności poprzez regulowanie dodatkowych czynników, jak powietrze i zawartość wody w oborniku.

Allan Finney z OVRSol potwierdza, że jego firma zamierza karmić larwy much odpadkami z żywieniowego przemysłu, a dopiero potem na oborniku. Testy przeprowadzone przez firmę sugerują, że larwy mogą zmniejszyć obornik o prawie połowę jego oryginalnego rozmiaru. Dodatkowo konsumują one bakterie takie jak pałeczki okrężnicy czy salmonelli, z tego powodu obornik nie rozkłada się i zasadniczo jest sterylizowany i pozbawiany nieprzyjemnego zapachu. Może być zatem wykorzystany jako kompost.

AgriProtein mieszczące się w Cape Town (RPA) jest bliskie zebrania funduszy potrzebnych do rozpoczęcia produkcji na pełną skalę, która miałaby się rozpocząć w przyszłym roku. Prawdopodobnie zamiast obornika, larwy much będą karmione mieszanką krwi pochodzących z rzeźni oraz otrębów – mówi założyciel firmy Jason Drew. Uważa on, że firma może produkować około 100 ton mączki z robaków dziennie.

Bell twierdzi, że ponieważ zawartość białka w „robaczym cieście” jest taka sama jak w soi i mączce rybnej, może osiągnąć ono podobną cenę. Dzisiejsza cena waha się od 800 do 900 funtów za tonę. Na wagę robaka w połowie składają się proteiny, a w jednej czwartej olej. Bell sugeruje, że tłuszcz można z łatwością odseparować i sprzedać osobno jako paliwo lub dodatek do żywności. Strukturalny składnik larw to również chityna, która używana jest jako stabilizator w wielu produktach farmaceutycznych, a także jako środek wiążący w klejach.

Zatem ekonomiczny potencjał jest ogromny, mówi Finney. Liczy on, że odchody z 280 milionów kurczaków hodowlanych co roku w Stanach Zjednoczonych, mogłyby dostarczyć białek, tłuszczu oraz chityny wartej ponad 660 milionów dolarów. Liczba odnosząca się do świń, może sięgnąć wielkości nawet 5 miliardów dolarów, dodaje Finney.

Powstaje pytanie czy ryby oraz zwierzęta karmione mączką z larw są wciąż bezpieczne do konsumpcji? Drew uważa, że nic by nie zaszło samo w naturze, jeśli miałoby na nią szkodliwy wpływ. „Wszyscy spożywamy pstrągi pływające w strumieniach, a zgadnijcie co one jedzą?” – zadaje pytanie założyciel AgriProtein. Podobnie kurczaki, świnie i inne zwierzęta hodowlane jedzą larwy i robaki, które znajdują podczas żerowania. Mączka z larw jest po prostu skoncentrowaną formą.

Zgadza się z tym Finney. Wskazuje on, że człowiek konsumując mięso ze zwierząt karmionych larwami jest o dwa etapy od obornika, który najpierw jest trawiony przez larwy, a potem przez zwierzęta. Kontrastuje to według niego z konsumentami warzyw, którzy są jakby o jeden etap bliżsi, gdyż obornik bezpośrednio odżywia uprawy.

Mając na uwadze gąbczastą encefalopatię bydła (popularnie nazywaną chorobą szalonych krów), wciąż będącą świeżą sprawą w Wielkiej Brytanii, trzeba zdawać sobie sprawę, że ludzie mogą mieć obawy przed tak przetworzonymi produktami. Rozprzestrzenianie się choroby z czasem dotknęło również paszy, która była przeznaczone dla krów. Krowy zarażały się poprzez zjedzenie zainfekowanej tkanki mózgowej. Bell podkreśla, że z tego powodu jego projekt wyraźnie wyklucza wykorzystanie wszystkich części zwierząt.

Zatem chociaż potencjał w tym koncepcie jest niezaprzeczalny, to powstaje pytanie czy jest szansa na jego szersze wprowadzenie.

Michael Formica, główny doradca środowiskowy w Narodowej Radzie Producentów Wieprzowiny w Stanach Zjednoczonych, twierdzi, że oceniono technologię kilka lat temu pod tym kątem. Zawnioskowano, że chociaż takie rozwiązanie jest możliwe i wydaje się praktyczne, to jednak okazuje się nieopłacalne. Jednak od tamtego czasu koszty paszy wzrosły poszybowały w górę, zatem pod względem ekonomicznym larwy mogą okazać się atrakcyjne. „Zamierzamy ponownie się nad tym pochylić i ocenić”, dodał Formica.

Ocena technologii przeprowadzona w 2010 roku przez rząd Stanów Zjednoczonych okazała się z grubsza pozytywna. Jeff Silverstein z Amerykańskiego Departamentu Rozwoju Rolnictwa w stanie Maryland jest optymistycznie nastawiony do tego projektu, jednak zaznacza, że dalsze kroki są potrzebne, takie jak potwierdzenie, że zwierzęta w ogóle będą chciały jeść ten produkt.

Przejście z laboratorium na rynek to duży skok, twierdzi Michael Rust z NOAA – amerykańskiej służby dotyczącej rybołówstwa. „Ogromny trend wymaga coraz więcej paszy dla zwierząt bogatej w białka i tłuszcze, tak więc życzę temu projektowi jak najlepiej”.

„Postrzegamy to jako znaczące zmiany w systemie zaopatrzenia żywności”, mówi na koniec Craig Sheppard – osoba odpowiedzialna za opracowanie i wprowadzenie procesów związanych z larwami much.

Źródło: New Scientist


Podobał Ci się artykuł? Wspieraj nas poprzez ubezpieczenia od IdeaFairPlay!

Idea Fair Play

Przeczytaj także

Wprowadzenie HACCP – postaw na profesjonalne doradztwo!

Autor Zewntętrzny

Recykling w domu i w firmie – dlaczego warto zmienić nawyki

Autor Zewntętrzny

Szwedzi planują import śmieci. To się nazywa dobrze działający recycling!

Alan O. Grinde

Potencjalne przyczyny nieskutecznego odchudzania

Anna Śnieżyńska

Jedzenie, które może zepsuć humor

Alan O. Grinde