MUZYKA I KULTURA

Fascynacja glitchem – Liza Nicklin

Pochodzi z malowniczej miejscowości ułożonej pomiędzy jeziorami Ontario i Huron w Kanadzie. Jej muzyka chociaż całkiem świeża jeśli chodzi o eksperymentalną scenę posiada całkiem precyzyjną wyrazistość. Wymowność konglomeratu krótkich drgań muzycznych pozostawia jednak wiele miejsca na indywidualne interpretacje dźwięku. Malowniczość jej muzyki znajduje sie w zręcznie ukrywanych „ludzkich” sonicznych modułach, nad którymi – przynajmniej pozornie – dominuje elektroniczny, jaskrawy komponent. Jeśli nie mieliście okazji spotkać się z twórczością artystki Lizy Nicklin, to zanim przejdziecie do jej profilu na Soundcloud, zapraszam do rozmowy na temat jej fascynacji dźwiękiem czy zapowiedzi debiutanckiej płyty, a w zasadzie dwóch płyt – „Momentary Perception” oraz „Frozen Ratio”.

Witaj Liza. Muszę przyznać, że ilość informacji na Twój temat jest podobnie minimalistyczna jak Twoja muzyka. Jak mniemam jesteś nową twarzą na eksperymentalnej scenie, więc może zaczniemy od paru słów o Tobie… 

No tak, jestem nową osobą na scenie. W zasadzie przez wiele lat byłam perkusistką i basistką w kilku rockowych zespołach działających w Londynie. Jednak zaczęłam tworzyć muzykę elektroniczną dopiero kiedy przeniosłam się do Kanady, czyli 18 miesięcy temu. Zatem są to moje pierwsze kroki, jednak mam wiele radości w niczym nieskrępowanej wolności tworzenia w ten sposób… Wygląda, że odnalazłam swoją drogę i nie wyobrażam sobie powrócenia do gry na basie czy perkusji! Czuję, że właśnie z elektronicznym przekazem mam wolność i możliwość podążania każdym pomysłem jaki się we mnie pojawi.

Twój profil Soundcloud zawiera wiele różnych utworów. Jak możesz opisać swoją muzykę tym, którzy jeszcze tam nie zawitali? 

Tak, mój profil na Soundcloud zawiera różnorodne kawałki. Z łatwością słyszę różnice między starszymi, a obecnymi utworami – znacznie bardziej konsekwentne i czystsze. Wiele z nich to utwory będące jeszcze w trakcie dopracowywania, jednak jest to część radości z tworzenia muzyki elektronicznej. Proces uczenia się oraz poczucie sukcesu, kiedy wszystko składa się w jedną całość… To bardzo ważny proces. Wiem, że mogę spróbować wszystkiego na co mam ochotę. Niestety żyjemy w świecie, w którym jest nacisk na to, aby wszystko było perfekcyjne, a przecież tak wiele niezdrowych jednak postaw przenika otaczający świat…

Myślę, że dzielenie się procesem uczenia, eksploracjami oraz transformacjami jako artysta jest istotne. Poznawać samą siebie, obserwować innych artystów jak ewoluują, jak rozwijają się to wspaniałe. To ważne dzielić się całą swoją artystyczną ścieżką. Wspaniale jest kiedy artysta może podzielić się z audiencją swoimi nowymi pomysłami bez bycia poddawanym ocenie. Myślę, że zwłaszcza eksperymentalna scena jest świetną częścią muzycznego świata, zachęcając jednocześnie artystów i słuchaczy do kontaktu z muzyką.

Na Twoj profilu Facebook znalazłem informację na temat pełnej płyty zatytułowanej „Momentary Perception”. Co możesz o niej więcej powiedzieć?

Jeszcze nie zgłosiłam albumu „Momentary Perception” do żadnej wytwórni. Jeden z kawałków został wykorzystany na serii Panorama Bifronte Records, z którymi zamierzam częściej współpracować. ManyFeetUnder netlabel również wykazali zainteresowanie i przesłałam im inny album zatytułowany „Frozen Ratio”. Wychodzi na to, że jednocześnie będą prowadzone dwa wydawnictwa. Jedno z nich będzie oparte na minimalu, eksperymentalnym dotyku, z dodatkiem ambient, drone. Takim soundscape jest właśnie „Momentary Perception”, a „Frozen Ratio” jest oparty na rytmicznym glitchu.

Właśnie w Twojej muzyce znajduje się wiele glitchu. Co jest dla Ciebie fascynującego w krótkich pętlach, próbkach dźwięku? Myślisz, że wnikanie w minimalistyczne formy pozwala na odkrycie natury dźwięku, takim jakim on jest (w przeciwieństwie do kompleksowych aranżacji)?  

Jestem zafascynowana glitchem – kocham tę ostrość, czystość, wyrazistość i jasność przekazu. Jest tak wiele fascynujących dźwiękow… Myślę, że będzie łatwiej jeśli wyjaśnię co mnie inspiruje. Dorastałam w latach 70. i 80. i miałam radość z różnorodności dźwięków. Wydaje mi się, że artyści wówczas mieli więcej wolności oraz zacięcia do eksperymentowania w studio. Bardzo lubię progresywny rock, jazz rock raz funk. Odbieram je jako interesujący kompleks rytmiczny. W latach 90. byłam DJ’em w londyńskim Electric Balroom na Camden, co pozwoliło mi się bardziej zanurzyć w muzyce elektronicznej. Pamiętam też jak opętały mnie wczesne praca Jazzanova. Wydawały mi się kombinacją wspaniałych, interesujących rytmicznych pomysłów, które znajdowałam w jazzie czy pror-rocku, jednak były osadzone w elektronice.

Pamiętam też jak inspirowały mnie LTJ Bukem czy Logical Progression. No i w końcu odkryłam Raster Noton! Raster Noton oraz ECM to moje dwie ukochane wytwórnie! Miały one niesamowity związek z precyzją, czystością tonów oraz jego detalami. ECM, dla tych, którzy mogli jej nie odkryć, to norweska wytwórnia (wydaje mi się, że działająca od 1971 roku), w której każdy album został wyprodukowany przez tego samego człowieka – Manfreda Eichera. Posiada on osobliwy sposób uzyskiwania cudownie brzmiącej głębi muzyki jego artystów. Mogę instynktownie powiedzieć kiedy muzyka była wyprodukowana właśnie przez niego. Jest to produkcja nie tyle co cudowna, ale bardzo nowoczesna oraz przyszłościowa, jeśli wiesz co mam na myśli. Czy to jazz, czy to już klasyka, czy to elektronika w zasadzie? Każdy jego album dostarcza wyjątkowej atmosfery w swojej produkcji.

Fascynuję się zatem glitchem, ponieważ bardzo często kiedy patrzymy w kosmos to myślimy, że rozszerza się ona na zewnątrz. Jednak wiemy, że wszechświat rozszerza się też w nas, a jest to wszechświat pełen nieograniczonych możliwości dotyczących interpretacji dźwięku jako pojedynczej nuty. Nuta może być rozbita na mniejsze cząstki i coraz mniejsze elementy, a ponownie ich zebranie generuje coś zupełnie nowego. Jest znacznie łatwiej postrzegać wszechświat jako coś poza nami, jednak on również istnieje w nas i w tym nie ma żadnych podziałów. Zatem wszystko jest po prostu eksploracją własnego wszechświata na różnorakie sposoby.

Jakiego softu i sprzętu używasz do kreacji twojego dźwięku?

Pracuję na Logic ProX jako podstawowego systemu. Do tego pracuje z instrumentami produkowanymi przez Camel Audio Alchemy, U-He, Loomer, Illformed, Melda Productions, Gleetchlab etc. Czasem używam mojego iPada, aby naszkicować różne pomysły czy przygotować pojedyncze próbki, nad którymi później pracuje na mojej cyfrowej stacji roboczej.

Co chciałabyś przekazać ludziom, którzy stawiają pierwsze kroki w tej dziedzinie muzyki?

Moja podstawową rada byłoby słuchanie tego co płynie z waszego serca. Nie obawiajcie się ocen czy popadania w jakieś konkretne szuflady. To czy ludzie lubią waszą muzykę czy nie, to nie ma znaczenia. Nie chodźcie na kompromisy, aby na siłę się dopasować. Po prostu twórzcie dokładnie to na co macie ochotę i popłyńcie ze swoją wolnością. Zauważyłam to odnośnie swojej twórczości. Utwory, w których pozwoliłam sobie na największą swobodę stały się najbardziej popularne. Nawet jeśli mi samej wydawało się, że przekraczam jakieś granice. Myślę, że ludzie z łatwością wyczuwają kiedy muzyk po prostu cieszy się z procesu tworzenia. To wspaniałe, ponieważ mamy możliwość w wyszukany sposób manifestować nasze pomysły. Jako dziecko fantazjowałam o tym, aby móc robić muzykę. Teraz trudno sobie nawet wyobrazić, że miałoby to nie być możliwe…

Przeczytaj także

Larkian & Yellow6 – Offtempo

Alan O. Grinde

W parku klaunów

Alan O. Grinde

Bionulor „Vexations” EP

Alan O. Grinde

Metalowy i industrialny wstrząs epilepsji na Youtube

Mind Compressor

Ciekawy przypadek wielbłąda arktycznego

Alan O. Grinde

Dźwięki Peryferyjne #1 (podcast)

Red Group TV