MUZYKA I KULTURA

Heinrich Schliemann

Był piątym dzieckiem i drugim synem (pierwszy umarł jednak w wieku 8 lat) pastora Ernesta Schliemanna i jego żony Luizy Teresy Zofii. Miał jeszcze czworo młodszego rodzeństwa. Jak pisał później sam Schliemann, to w tym okresie narodziło się jego zainteresowanie Troją i jej bohaterami ? w wieku 7 lat otrzymał od ojca w podarunku na Boże Narodzenie „Ilustrowaną historię świata” Jerrera. „Choć ojciec mój nie był filologiem ani archeologiem, namiętnie interesował się historią starożytną; często opowiadał mi z wielkim zapałem o tragicznym upadku Herkulanum i Pompei i wydawało się, że za szczęśliwego uważa człowieka, który miałby środki i czas, aby zwiedzić prowadzone tam wykopaliska. Często pełen podziwu opowiadał mi o czynach bohaterów Homera i o wydarzeniach wojny trojańskiej i zawsze znajdował we mnie gorliwego obrońcę sprawy Troi. Ze smutkiem dowiedziałem się od niego, że Troja została zniszczona tak doszczętnie, iż bez śladu znikła z powierzchni ziemi. Kiedy jednak mnie, podówczas prawie ośmioletniemu chłopcu, na gwiazdkę 1829 roku podarowano Historię powszechną dla dzieci dra Georga Ludwika Jerrera (Norymberga 1828, wydanie 4) i znalazłem w tej książce ilustrację płonącej Troi, z jej ogromnymi murami i bramą Skajską, z uciekającym Eneaszem, który niesie na plecach ojca Anchizesa i prowadzi za rękę małego Askaniosa, zawołałem z radością: „Ojcze! Omyliłeś się! Jerrer musiał widzieć Troję, gdyż inaczej nie mógłby jej tu przedstawić”. „Synu – odpowiedział – to ilustracja z wyobraźni”. Na moje pytanie jednak, czy starożytna Troja niegdyś rzeczywiście posiadała tak silne mury, jak przedstawiono na tamtej ilustracji, potwierdził to. „Ojcze – odparłem na to – jeśli takie mury kiedyś istniały, nie mogły ulec całkowitemu zniszczeniu, ale pozostały chyba ukryte pod warstwą kurzu i gruzu, liczącą stulecia”. Na to on stwierdził, że przeciwnie, ale ja pozostałem przy swoim zdaniu; wreszcie zgodziliśmy się co do tego, że mam kiedyś odkopać Troję”.

W 1836, mając 14 lat, był zmuszony podjąć pracę. Pracował jako praktykant sklepowy w Fürstenbergu i Hamburgu, a w 1841 zaciągnął się na statek w charakterze chłopca okrętowego. Jednak statek, w pierwszym swoim rejsie ze Schliemannem na pokładzie, zatonął, a morze wyrzuciło rozbitka na wybrzeże holenderskie. Po opuszczeniu szpitala Schliemann postanowił pozostać w Holandii. Zatrudnił się w kantorze, a następnie w firmie handlowej, wolny czas poświęcając jednocześnie nauce języków obcych. W 1846, w trakcie służbowej podróży do Rosji, zawarł szereg korzystnych kontraktów dla firmy i awansował na prokurenta. Jednak niskie zarobki skłoniły go do decyzji rezygnacji z tej pracy i podjęcia samodzielnej działalności handlowej. Wyjechał do Rosji, a później do USA, gdzie prowadził bank w Sacramento w Kalifornii. Działalność kupiecka w Rosji i Stanach Zjednoczonych przysporzyła mu wielką fortunę.


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


Dlaczego Schliemann pojawił się dzisiaj na blogu? Pomijając rocznicę jego urodzin chodzi bardziej o inspirujący fakt zdecydowania i determinacji aby zrealizować swoje marzenia. Pomimo, że był u szczytu kariery zawodowej, zlikwidował firmę, pieniądze ulokował w Paryżu, Londynie i Amsterdamie i wyruszył w podróż dookoła świata, trwającą 2 lata. Odwiedził Egipt, Wyspy Sundajskie, Chiny, Japonię, Kubę, Meksyk oraz Amerykę Północną i Środkową, a następnie osiadł w Paryżu. W l. 1866-1870 studiował na paryskiej Sorbonie literaturę i języki obce. W 1868 wyjechał po raz pierwszy do Grecji – przez Peloponez i Troadę dotarł do Itaki.

Pamiętajmy o tym, że archeologią zajmował się amatorsko. Jednak to serce, skupienie na celu i pasja pozwoliły mu zapisać się na kartach historii odkrywając między innymi Troję, Mykeny i Tiryns. Z drugiej strony, metodologia prowadzonych przezeń wykopalisk (m. in. celowe niszczenie obiektów, które go nie interesowały lub pozostawały w sprzeczności z przyjmowanymi przezeń założeniami) przyniosła archeologii najpewniej wiele niepowetowanych strat. Nie chodzi jednak o sam fakt jak doszło do odkrycia Troi, to możecie śledzić na filmie poniżej, chodzi o fakt aby pozwolić sobie prowadzić się swojemu sercu, słuchać wyższego ja, które zawsze kieruje nas do korzystnych wydarzeń, nie obawiąc się aspirować do rzeczy wielkich. W każdym z nas są piękne marzenia, kolorowe wizje lepszego samego siebie jak i otaczającego nas świata. Życzę wam i sobie abyśmy nigdy nie schodzili z obranego ambitnego azymutu.

„Nie mogę wyobrazić sobie nic przyjemniejszego niż spędzanie całego życia kopiąc za reliktami przeszłości” Heinrich Schliemann.


Podobał Ci się artykuł? Wspieraj nas poprzez ubezpieczenia od IdeaFairPlay!

Idea Fair Play