POŻYTECZNI Wyróżnione

Jak uprościć działalność społeczną? Wywiad z Tomaszem Pawłowskim (Trzeci.org)

Sektor organizacji pozarządowych musi się rozwijać, tak samo jak dotyczy to innych aspektów funkcjonowania świata. Pomysły na rozwój, a także stworzenie korzystniejszego dla NGO prawa przedstawiło Stowarzyszenie Dialog Społeczny. Tezy te zostały opracowano i zbiorczo przedstawione przez Łukasza Gorczyńskiego z Fundacji Trzeci.org. Jakie są szanse na zmianę legislacji wspierającej i ułatwiającej wykonywanie zadań statutowych oraz o niektórych tezach porozmawiałem z innym członkiem Fundacji Trzeci.org – Panem Tomaszem Pawłowskim.

Dzień dobry Pani Tomaszu. Na Państwa stronie można przeczytać tekst, opracowany przez Pana kolegę z Fundacji Trzeci.org – Łukasza Gorczyńskiego, który w oparciu o postulaty i opinie członków Stowarzyszenia Dialog Społeczny, mówi o tezach uproszczenia działalności społecznej. Czy uważa Pan, że obecna struktura i możliwości są niedostateczne do rozwoju i działania NGO w Polsce?


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


Dzień dobry. To co należy podkreślić już na samym początku to tezy są zbiorem stworzonym przez szerokie grono osób z różnym spojrzeniem na III Sektor. Nie stanowią one ostatecznych postulatów do zmian w wybranych obszarach ale raczej powinny być elementem do rozpoczęcia dyskusji, takiej jak w tym wywiadzie, o tym co i w jakim zakresie jest nam potrzebne. Nie możemy mówić o niedostatecznych warunkach do rozwoju organizacji w Polsce. Wręcz przeciwnie. Przybywa pomysłów na inicjatywy społeczne i duża część organizacji działa coraz bardziej świadomie. Należy raczej pomyśleć o wprowadzeniu pewnej systematyki, uporządkowania do tego co dzieje się w otoczeniu organizacji. W ostatnich kilkudziesięciu latach zostało wprowadzonych wiele rozwiązań i myślę, że tezy mogą być punktem wyjścia do całościowego spojrzenia na III Sektor w Polsce.

Pierwsze tezy dotyczą finansowania działalności i proponują możliwości finansowania aktywności organizacji bez konieczności rejestrowania działalności gospodarczej. Co wg Pana odstrasza czy blokuje niektóre NGO przed prowadzeniem działalności? Zmienne prawo, biurokracja, formalności… ?

Możemy powiedzieć, że częściowo odstrasza każdy z tych elementów. Samo połączenie działalności gospodarczej z działalnością społeczną jest nadal dla wielu osób czymś co zupełnie nie idzie ze sobą w parze. Spore ograniczenia pojawiają się tak w sferze mentalnej, jak i w sferze przepisów. Działalność gospodarcza kojarzona z zyskiem, dorabianiem się, zarabianiem, nie jest kojarzona z różnymi wariantami wykorzystania zarobionych środków, tak jak to może mieć miejsce w organizacjach pozarządowych. A na poziomie przepisów? Już na samym początku pojawia pewien problem definicyjny. W kontekście organizacji mówimy o działalności gospodarczej jako pomocniczej, wspierającej realizację zadań statutowych. Nie może ona być przeważającym rodzajem działalności, ale żaden przepis nie wyjaśnia co to oznacza. Czy mamy stosować kryteria porównawcze ilości zrealizowanych działań statutowych i sprzedanych towarów bądź usług w ramach działalności gospodarczej? Czy mamy porównywać wysokości przychodów z poszczególnych rodzajów działalności? Możemy zatem stanąć np. przed sytuacją w której nasza organizacja przez cały rok przeprowadzi szereg projektów społecznych, nawet przy zerowym budżecie, ale podejmie współpracę ze sponsorem, któremu sprzeda usługę reklamową i przychód z tej jednej sprzedaży w ramach działalności gospodarczej przekroczy roczne przychody z działalności statutowej naszej organizacji. Czy to już będzie podstawa do uznania działalności gospodarczej nie jako tej pomocniczej? Zdania są podzielone zarówno wśród teoretyków i praktyków sektora, jak i w orzecznictwie sądów. Do tego jednego przykładu pokazującego dlaczego organizacje nie sięgają po te narzędzie można dodać wiele innych, np. zwiększona odpowiedzialność członków zarządu, szerszy zakres prowadzonej księgowości, obowiązki sprawozdawcze i łączące się z tym wszystkim koszty. Przykład działalności gospodarczej pokazuje moim zdaniem pewne prawidłowości dotyczące również innych przepisów odnoszących się do naszego sektora. A mianowicie, wiele z nich pozostawia pole do interpretacji, wymaga specjalistycznej wiedzy, rodzi konsekwencje finansowe. To nie są warunki motywujące angażujących się w działalność społeczną.

Czy nie obawia się Pan, że w przypadku uproszczenia w ten sposób funkcjonowania i finansowania NGO – ten model stanie się atrakcyjny biznesowo? Będą powstawały twory, które chętnie będą korzystać z przywilejów NGO, ale swoje działania w zakresie pożytku będą markowały i marginalizowały. Zwłaszcza moje obawy budzi teza dotycząca gier losowych.

Sytuacji w których będą pojawiały się nadużycia nie wykluczymy nigdy. Teraz też mamy do czynienia z wieloma tego typu działaniami. W mojej opinii należy się ciągle odwoływać do uczciwości obywateli. Nie możemy ich uczyć uczciwości tworząc zakazy. Raczej trzeba stworzyć możliwość wyboru i zaczekać, aż zadziałają mechanizmy samokontroli.

Mam pytanie też na temat proponowanych uproszczeń związanych z realizacją zleconych zadań publicznych. Jak ocenia Pan, czy w obecnej chwili czynnik ludzki ma negatywny wpływ na ocenę i realizację wartościowych projektów?

O wszystkim decyduje czynnik ludzki 🙂 To ludzie wymyślają przepisy, to ludzie je interpretują, to ludzie znajdują konkretne zastosowanie narzędzi w wybranych sytuacjach. A tak konkretniej to proszę popatrzeć na całość zjawiska. W przeciągu ostatnich dwóch lat mieliśmy dwukrotnie całkowitą zmianę przepisów w tym zakresie. Jak się Pan domyśla żadna ze zmian nie przyniosła pozytywnych rozwiązań. Co więcej żadna ze zmian nie uwzględniła głównych sugestii z Sektora dotyczących ich zakresu. Efekt jest taki, że mamy do czynienia z delikatnym chaosem. Urzędnik nie ma jasnych wytycznych jak stosować przepisy, a członek organizacji nie wie co o tym myśleć i czuje się niepewnie. Przecież skoro ten który zleca zadanie ma wątpliwości co do tego jak je realizować, to dlaczego ten który je wykonuje miałby się czuć pewnie przy ich realizacji? To taki poziom ogólny, ale przecież bez względu na przepisy obowiązujące w tym zakresie mamy do czynienia z wieloma różnymi rozwiązaniami i różnymi sytuacjami. Elementy, które moim zdaniem są istotne w tej formie współpracy to przede wszystkim:

  • realne określanie przez samorząd potrzeb i oczekiwań w zakresie realizacji zadań publicznych,
  • wdrożenie ujednoliconych narzędzi oceny złożonych ofert,
  • wdrożenie mechanizmów rozliczania przez rezultaty,
  • zwiększenie roli komisji konkursowych, które w tej chwili mają jedynie funkcję doradczą dla organu zlecającego zadanie,
  • odpłatność za udział w pracach komisji konkursowej.

Są to też elementy, których brak w tej chwili może rzeczywiście wpływać na określone decyzje w zakresie dofinansowania wybranych zadań.

Sam temat zlecania zadań zazwyczaj powoduje podział na dwie frakcje urząd – organizacja. I najczęściej szukamy punktów w których ktoś gdzieś z czymś sobie nie radzi.

Co myśli Pan o powołaniu jednostek wspierających aspekt formalności w nowych i małych organizacjach pozarządowych, które często nie mają odpowiedniej wiedzy na temat jak poprawnie napisać projekt, jak przedstawić swoje pomysły tak, aby osoby oceniające mogły zrozumieć jego ideę i podjąć odpowiedzialne decyzje?

Wszelkie formy wspierające moim zdaniem mają sens. Sam na co dzień pracuję w ośrodku pomagającym organizacjom pozarządowym i widzę jak, czasem zwykła rozmowa i wyjaśnienie wybranych tematów, może odnieść pozytywny skutek. Już od lat obserwuję, że inwestowanie czasu i energii w młode organizacje zawsze owocuje. Chodzi o to aby już od początku zwiększać ich świadomość, wiedzę i umiejętności.

Odnośnie stworzenia programu dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej przez NGO, to istnieją obecnie takie formy w postaci niskooprocentowanych pożyczek (np. Fundusz Rozwoju Wałbrzycha oferuje takie oprocentowane poniżej 1%). Jak uważa Pan czy takie oferty powodują rozruch działalności gospodarczych prowadzonych przez NGO?

Uważam, że tak. Ze swojej praktyki mogę powiedzieć, że organizacje podchodzą do pewnych decyzji coraz bardziej świadomie. Szczególnie jeżeli dotyczą one zarządzania finansami. Brak jest obecnie systemowych narzędzi wspierających tworzenie miejsc pracy w organizacjach. Oczywiście mamy Fundusz Pracy, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, czy np. dotacje na tworzenie miejsc pracy w Przedsiębiorstwach Społecznych przyznawane przez Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej. Przy spełnieniu odpowiednich warunków są to mechanizmy dotacyjne, które nie wymagają zwrotu uzyskanych środków. Kluczowe jest tutaj jednak sformułowanie „przy spełnieniu odpowiednich warunków”. Moim zdaniem żadne z wyżej wymienionych źródeł nie uwzględnia rzeczywistej specyfiki działania organizacji pozarządowych. Nie da się wprost zaimportować do III Sektora rozwiązań skierowanych do przedsiębiorców. Biorąc pod uwagę powyższe, organizacje rzeczywiście zaczynają się interesować zwrotnymi mechanizmami finansowania działalności, głównie ze względu na to, że w większym stopniu uwzględniają one ich specyfikę działania. Przede wszystkim nie ingerują w ich strukturę organizacyjną
i strukturę zatrudnienia, która dzięki temu może być efektywniej wykorzystana.

Jakie jest Pana zdanie dotyczące tez związanych z koniecznością uzyskania statusu OPP, aby móc być otrzymywać 1% podatku? Jedna z tez mówi o możliwości przekazywania 0,5% podatku na organizację, która ma przynajmniej 2 lata stażu. Co myśli Pan o obecnym procesie i czasie nadawania statusu OPP w Polsce?

Po pierwsze należy pamiętać, że status OPP, to nie tylko 1% podatku ale szereg innych korzyści, które mogą wpływać na usprawnienie działalności organizacji, np. zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych. Wydaje mi się, że obecnie mamy do czynienia z sytuacją w której status OPP nie ma niestety, żadnej szczególnej „rangi”. Rośnie liczba organizacji, które go posiadają, a sposób jego uzyskiwania jest czysto techniczną czynnością. Wymóg posiadania dwuletniego stażu nic w tym aspekcie nie zmienia. To nie staż jest istotny, a zakres i sposób realizacji zadań w sferze pożytku publicznego.

W związku z tym należałoby się zastanowić nad dwoma wariantami modyfikacji tej sytuacji. Wskazanie jakiegoś „warunku” mogącego ograniczyć powszechny dostęp do statusu OPP. Sam piszę o tym dosyć ogólnie bo nie mam na tę chwilę wyobrażenia, jaki „warunek” można postawić. Inną opcją mogłaby być sytuacja w której maksymalnie „otwieramy” dostęp do tego statusu i przywilejów z nim związanych. Na pewno są tez inne warianty, ale właśnie do tego niezbędne jest dyskusja o tezach.

Kolejna z tez mówi o wspieraniu rozwoju stanowisk pracy w NGO. Czy aby trzeci sektor mógł się rozwijać i być stabilny (np. poprzez zmniejszenie rotacji wolontariuszy i innych osób zaangażowanych czasowo i finansowo w działanie organizacji), konieczne jest tworzenie stanowisk pracy?

Na pewno nie jest to konieczność, ale w przypadku wielu organizacji zatrudnienie pierwszego pracownika jest momentem przełomowym. Pomijając wszelkie formalności z tym związane myślę, że w większości przypadków prowadzi to do systematyzacji i stabilizacji bieżącej działalności organizacji. Na pewno zatrudnienie wpływa na zwiększenie pewności osoby zaangażowanej w realizację działań. Bardziej osadza ją w organizacji, daje również poczucie odpowiedzialności za to co się dzieje.

Czy tezy te to wg Pana to tylko uproszczenie działalności w zakresie pożytku publicznego czy również rozszerzenie możliwości ich działań i rozwoju?

Jedno bezwzględnie wiąże się z drugim. Przecież większość organizacji woli skupiać się na właściwym merytorycznym realizowaniu swoich celów, a nie na działaniach administracyjnych. Sytuacja w której nastąpią chociażby częściowe uproszczenia, będzie powodowała zwiększenie wykorzystania potencjału osób zaangażowanych w realizację zadań.

Obecnie obowiązkowe są konsultacje strategii, polityk i projektów aktów prawnych ze środowiskiem organizacji pozarządowych. Czy jest to realizowane i przestrzegane?

Pytanie nie o to czy jest realizowane i przestrzegane ale jak to jest robione? Jak w wielu innych przypadkach wydaje mi się, że niestety nie zawsze strony, które uczestniczą w takiej formie współpracy są do niej przygotowane. Mam tu na myśli zarówno stronę administracji publicznej, jak i samych organizacji pozarządowych. Obie strony często nie widzą w tym konkretnych korzyści. Nie wiedzą o co pytać i jak na pytania odpowiadać. Naturalnie ustawiają się po przeciwnych stronach stołu zamiast usiąść obok siebie na jednej ławce i popatrzeć na temat wspólnie. Widzę też sporą słabość organizacji w relacjach z urzędem. Nie do końca potrafimy posługiwać się rzeczowymi argumentami, często działamy w emocjach. Ciągle też mało o sobie wiemy. My nie do końca wiemy jak działa administracja, administracja nie do końca wie jak działają organizacje pozarządowe.

Pozytywny jest fakt, że coraz więcej środowisk lokalnych zaczyna jednak dostrzegać i wykorzystywać swój potencjał. Mamy dostęp do potężnego katalogu dobrych praktyk w tym zakresie. Coraz częściej podejmowany jest dialog, powoływane są różne ciała konsultacyjne, np. Zespoły Branżowe, Rady Pożytku Publicznego, Rady Seniorów. Mają one szansę na realną współpracę z administracją.

No i najważniejsze pytanie – jak ocenia Pan możliwości wprowadzenia tych tez w życie? Jak potencjalnie by taki proces wyglądał?

Całość uproszczeń, zmian zawartych w tezach jest zorientowana na to, aby rzeczywiście działalność społeczna mogła być prowadzona z pewną swobodą, bez konieczności oglądania się na dziesiątki przepisów, które na dodatek w swoim brzmieniu są niejednoznaczne. Żeby organizacje zanim coś zrobią nie musiały zasięgać opinii prawnych tylko żeby zwyczajnie przystąpiły do działania. Rzecz jasna nie da się tego wszystkiego zrobić tak „od ręki” i tak jak wspomniałem na początku tezy są raczej punktem wyjścia do dyskusji. Poszczególne tezy należy doprecyzować, ukonkretnić, włożyć je w szerszy kontekst i dopiero później wyłonić prawdziwy katalog konkretnych postulatów.

W mojej opinii szereg tematów które poruszane są w tezach nie wymaga żadnych bardzo konkretnych zmian w przepisach. W niektórych przypadkach wystarczyłoby wypracowanie i stosowanie dobrych praktyk lub wydanie rekomendacji przez właściwe organy. Na tę chwilę kluczowe jest zainteresowanie tematem jak najszerszego grona przedstawicieli III Sektora, aby do dyskusji w ogóle doszło.

Tezy dotyczące uproszczenia działalności społecznej znajdziecie na stronie Fundacji Trzeci.org


Podobał Ci się artykuł? Wspieraj nas poprzez ubezpieczenia od IdeaFairPlay!

Idea Fair Play