MUZYKA I KULTURA

Lunar Miasma – Arrival

Wielokrotnie nurkowałem już w dźwiękowe tunele Lunas Miasma wyprodukowane na tym materiale, jednak deskrypcja tej muzycznej sylwetki odkładała się i odkładała. Panos Alexiadis na kolejnym materiale wydanym w postacji 20-minutowej kasety stawia na długie plamy, kosmicznie brzmiących syntezatorów. Niejednokrotnie miałem wrażenie, że stoję na powierzchni jakiejś gorącej, pulsującej gwiazdy, jednak muzyka „Arrival” na którą składają się dwie kompozycje, to muzyka wolnego dryfowania poprzez kosmiczną pustkę. W pierwszymi momentami tytułowego utworu unosimy się lekko w gwieździstą przestrzeń, w której delikatnie ujmują nas zapętlone frazy, którym towarzyszy wysokotonowy powtarzający się dźwięk. Pierwsze takty prowadzącego klawisza są zamglone specyficznymi modulacjami, jednak już na trzeciej minucie przybierają wyrazistej formy, a sam mam wrażenie, że właśnie przekroczyliśmy drugą prędkość kosmiczną i rozpoczyna się nasz właściwy paraboliczny lot.

Wspomiany motyw przewodni, choć wiem, że na próżno kojarzony z Jarre, uparcie unosi nas w głęboki kosmos. Z czasem pojawiają się kolejne warstwy szeleszczącego syntezatora, które przejmują dominację nad strumieniem utworu i w jaskrawy sposób stymulują procesy neuronalne. Mam wrażenie, że podróż nabiera tempa, w tle pojawiają się elektryczne formy stukotów, być może imitujących ruchome części naszego statku-ciała. Po prawie 9 minutach intensywnej, transowej eskapady dolatujemy we właściwe miejsce, a muzyka powoli wygasa, wycisza się, aby po minucie zniknąć ze słyszalego widma.


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


„Second Moon” jako kompan tytułowej kompozycji utrzymuje się również w jednostajnym, miarowym stylu. Utwór składa się z mniej intensywnych fraz, przez co mam wrażenie, że otacza go swoisty cylinder muzycznego światła. W dodatku jego basowe, dolne pulsowanie wpływa kojąco na stan umysłu, subtelnie układając w komfortowej do marzeń i wizualizacji pozycji. Tętniąc na różnych częstotliwościach, jest taką dźwiękową latarnią morską, promieniując cała gamą kolorowych, ciepłych tonów. Lunas Miasma wysyła w naszym kierunku wiele impulsów, traktując w sposób czuły, ale również precyzyjnie docierając do percepcji i stymulując kosmiczne obrazy. Na pewno można EP „Arrival” opisywać z uzyciem wielu barwnych słów, grając w werbalne puzzle, dopasowując wypowiedzi akuratnie do charakteru danego dźwięku. Muzyka nie jest w żaden sposób skomplikowana, Artysta wybrał naturalny, co jednak nie oznacza, że mało wyszukany przekaz. Udało się mu wygenerować bardzo harmonijny i wewnątrznie spokojny stan soniczny. Podróż, która czeka słuchacza z każdym razem obcowania z tym materiałem, może być również przez wewnętrzny wszechświat. Ze względu również na medytacyjno-relaksacyjną formę może sprzyjać również penetracji magicznych zakątków własnego umysłu. „Arrival” to taka wewnętrza mantra.

Materiał został wydany w limicie 100 kopii przez Field Studies. Obie kompozycje są zapisami live odpowiednio z 2010 i 2009 roku. Materiał godny polecenia i wkradania się dla odbiorców dobrej elekroniki, w której nie brakuje minimalistycznych i eksperymentalnych momentów.


Podobał Ci się artykuł? Wspieraj nas poprzez ubezpieczenia od IdeaFairPlay!

Idea Fair Play

Przeczytaj także

Dźwięki Peryferyjne #1 (podcast)

Red Group TV

Dźwięki Peryferyjne #7

Red Group TV

Zerova ELEKTRyzuje Gombrowiczem

Anna Śnieżyńska

Uszkodzenie hałasem, wywiad z Noise Injury

Alan O. Grinde

DJe przyszłości nie kręcą płytami. Festiwal Algorithmic Art Assembly (San Francisco)

Alan O. Grinde

Dźwięk, Tesla, ogień i materia

Alan O. Grinde