MUZYKA I KULTURA

Łyk czasów młodości. Improwizacje Oranżady Na Miejscu [wywiad]

Ha, pamiętam jak biegałem do zieleniaka obok kamiennicy babci i kupowałem oranżadę na miejscu, zabierając przy tym kapsle, aby po naklejeniu na nie flag urządzać wyścigi kolarskie na betonowym podwórku… Osoby tworzące projekt Oranżada Na Miejscu, jak same mówią, wychowały się w latach 90. Asia i Piotr, duet, który tworzy ONM pamięta jeszcze Kopernika na banknotach czy brak możliwości korzystania z telefonu stacjonarnego kiedy ktoś korzystał z Internetu. Doświadczenia tych dwójki ludzi stanowią bazę do improwizacji scenicznych, teatralnych – na żywo i bez scenariusza. Jest to dla mnie nowy zakątek sztuki, jednakże bardzo łatwo przyswajalny i ekscytujący. Takie wrażenia miałem po zobaczeniu ONM pierwszy raz we wrocławskim Surowcu. Nie byłbym sobą, gdybym nie spytał się po występie czy nie udzielą wywiadu do naszego magazynu. Na odpowiedzi do moich pytań czas znalazł Piotr Zdebski, którego wam serdecznie przedstawiam. Zaczynamy!

 Cześć :) Jesteśmy kilka dni po Waszym występie we wrocławskim Surowcu. Jak sami siebie oceniacie? Ciężko było ułożyć historię do słowa-klucz “marchewka”?

Cześć, tu Piotr. W naszym duecie ja to ten wyższy. Jak się oceniamy? Naprawdę dobrze mi się grało. Odbiór publiczności był też pozytywny, myślę zatem że było dobrze :) Marchewka to bardzo dobra inspiracja – dajcie sobie teraz 5 sekund na wymyślenie jak największej ilości skojarzeń z marchewką. I jak? Dużo, prawda? Lubię słowa, które inspirują nas w nieoczywisty sposób.

W przedstawieniu wykreowaliście aż 6 postaci (no 7 licząc Tuptusia) – przed spektaklem mieliście już takie założenie, że multiplikujecie osoby biorące udział w przedstawieniu? Na ile przed improwizacją zakładacie jakieś wytyczne do których potem chcecie dotrzeć?

Nie nazwałbym tego założeniem, bo kojarzy mi się z takim punktem z listy „rzeczy, które musisz zrobić”. Wygląda to raczej tak, że na próbie ćwiczymy pewne umiejętności, które później staramy się wpleść do spektaklu. Tworzenie scen zbiorowych chcieliśmy wprowadzić już we wcześniejszych spektaklach, ale nie do końca to pasowało do ich przebiegu. Nic na siłę :)

Jak wygląda przygotowanie do takiego występu? Czy stawiacie na żywioł i natychmiastową kreację czy ćwiczycie jakieś bloki, fragmenty, które mogą zostać wykorzystane w przedstawieniu?

Nasze próby to przede wszystkim rozmowa o tym, co w ostatnim spektaklu szczególnie dobrze zagrało, a co moglibyśmy jeszcze usprawnić. Dyskutujemy też na temat nowych narzędzi, które warto przećwiczyć i próbować dołożyć do naszych spektakli (jak właśnie np. odgrywanie kilku postaci). Później gramy sceny, lub krótkie fabuły. Oczywiście nie ćwiczymy ról, sytuacji, dialogów czy choreografii i nie powtarzamy ich później na scenie – to już nie byłaby improwizacja w naszym rozumieniu. Próby służą kształtowaniu wspólnej estetyki i otwieraniu się na siebie, aby później na scenie nie mieć wątpliwości co jest tym, co w naszej sztuce grzeje nas najmocniej.

Jak w ogóle doszło do powstania Oranżady Na Miejscu? Skąd pomysł na nazwę i co możecie nam powiedzieć o swoich rodzimych grupach?

Główną inspiracją był dla mnie występ duetu Folie à Deux , podczas krakowskiego festiwalu Improfest 2017. Ogromnie spodobała mi się intymność i energia, którą ta dwójka improwizatorów stworzyła na scenie. Byłem urzeczony. Lekkość i gracja tego występu przywodzi mi na myśl zawody w łyżwiarstwie figurowym. Cudo. Zapragnąłem robić podobne Impro. Jakiś czas później podjąłem decyzję o stworzeniu duetu. Zaproponowałem to Asi, a ona przyjęła ten pomysł z entuzjazmem. Spotkaliśmy się żeby obgadać szczegóły i okazało się, że Asia również była również oczarowana spektaklem Folie à Deux. Dalej poszło z górki – kilka prób i premiera.

Nazwa nawiązuje do czasu naszych dzieciństw, ponieważ jesteśmy w podobnym wieku. Szukaliśmy czegoś, co u nas samych wywołuje sentyment.

Asię możecie Państwo zobaczyć również w spektaklach teatru improwizacji Improkracja. To najstarsza i najbardziej doświadczona grupa Impro na Dolnym Śląsku. Grają co wtorek we wrocławskim Vertigo. Ogromnie polecam.

Moją pierwszą grupą były Improwizowane Poniedziałki, choć już z nimi nie występuję. Teraz gram jeszcze w grupach irga, PAPTAK oraz Dziki Indyk. Tak, trochę dużo :) Każdy z tych projektów jest zupełnie inny od pozostałych, a to daje mi dużo frajdy.

Podkreślacie, że łączą Was wspólne doświadczenia wynikające z podobnego wieku. Co z tych wydarzeń jest istotne dla Waszej twórczości i jak to Wam pomaga w improwizowaniu?

Wychowaliśmy się w latach 90-ych, pamiętamy oranżadę w szklanych butelkach pitą na miejscu w sklepach, gumy turbo, denominację złotego i to, że nie można było rozmawiać przez telefon stacjonarny podczas korzystania z internetu, w którym, nota bene, nie wiem czego wtedy szukaliśmy. Życie wtedy płynęło jakby wolniej. Mieliśmy często obdarte kolana, brudne dłonie, poszarpaną koszulkę, ale i uśmiech na twarzy. Piękne czasy, do których chętnie wracamy pamięcią. Lubimy gdy w naszych spektaklach wywołujemy u publiczności podobne emocje jak te, które towarzyszą tym wspomnieniom. Wydaje mi się też, że relacje między ludźmi były wtedy bardziej transparentne. W naszych przedstawieniach często pokazujemy zawiłości związków, przyjaźni i innych relacji. Nasze postacie nazywają na głos swoje emocje i uczucia, co często przychodzi z trudem ludziom w życiu codziennym.

Wiem, że Asia lubi Folie a deux. Na ile u Was zdiagnozujemy paranoję indukowaną? W końcu jesteście świetnym przykładem kiedy dwie lub większa liczba osób podziela to samo urojenie lub system urojeniowy i wspierają się wzajemnie w tym przekonaniu :) Zdarza Wam się sytuacja, że myślicie podczas przedstawienia “kurcze, do czego ona/on dąży w tej chwili?”?

Kurcze, nigdy wcześniej nie zastanawiałem się co nazwa Folie a deux oznacza :) Paranoja indukowana? Brzmi bardzo poważnie. Nie wiem czy dobrze rozumiem czym to się objawia. Niemniej, podczas spektaklu raczej staramy się wyczuwać siebie nawzajem niż myśleć. Tym bardziej, że samo „wymyślanie” w Impro jest trudne i często bezcelowe. Wyobraźmy sobie, że chwilę wcześniej wymyślę sobie, że w tej scenie moja postać zrobi coś konkretnego. Nagle jednak Asia zrobi coś, po czym mój pomysł już nie ma sensu. Cała energia, którą poświęciłem na wymyślenie czegoś, idzie na marne. Wolimy wyczuwać co łączy nasze postacie, jakie mają emocje i po prostu intuicyjnie podążać za nimi. Lubię określenie „odkrywanie sceny”, co oznacza, że nasze postaci mają jakąś swoją przeszłość, łączą je wspólne przeżycia. Przecież np. rodzic z dzieckiem mają ogrom wspólnych przeżyć, mają wyrobione zdanie na swój temat, mają swoje oczekiwania względem siebie nawzajem. Naszym zadaniem jest tylko odkrycie co to jest i wyjęcie tego na wierzch.

Wkrótce we Wrocławiu będziemy mogli doświadczyć Dolnośląskiego Festiwalu Teatrów Improwizowanych. Co możecie powiedzieć o tym wydarzeniu? Kogo zobaczymy na scenie w Firleju?

Tak, już nie możemy się doczekać. 13 i 14 października od 18:00. To nasz pierwszy festiwal Impro we Wrocławiu. Festiwal obejmuje 8 spektakli improwizowanych, a zagra w nich łącznie 12 grup. Podczas większości przedstawień publiczność zobaczy na scenie połączenie improwizatorów z różnych grup, w nowych składach, w których nie grają na co dzień. Zagrają: Co Oni, Dwaj Panowie, Improkracja, Improton, Improwizowane Poniedziałki, irga, Jesiotr, Nice Guys, Oranżada na miejscu, Papaja, PAPTAK oraz Wolni.  Zapraszamy na www.dolimpro.pl po więcej szczegółów.

Chociaż jesteście stosunkowo nowym tworem, to jesteście już dobrze przyjmowani na m.in. festiwalach (jak np. w tym roku w Konstancinie). Czego będziemy mogli spodziewać się po Oranżadzie Na Miejscu w DFTI za miesiąc? 

Przede wszystkim jesteśmy podekscytowani, bo gramy w jednym spektaklu z Dwoma Panami i Wolnymi :) Zagramy Lotusa, czyli format spektaklu, który będzie się składać z trzech historii, a każda z nich będzie opowiedziana w ciągu trzech scen. Najpierw zobaczymy pierwsze sceny wszystkich historii, później ich kontynuacje, a na końcu ich zakończenia. Być może nie będą wpływać na siebie nawzajem, być może będą się przenikać, a być może będą ze sobą powiązane bardzo ściśle – tego nie wiemy.

W rozmowie po Waszym występie wspominaliście o różnych rodzajach improwizacji. Przybliżcie proszę osobom, które na codzień nie spotykają się z taką formą sztuki, jakie istnieją rodzaje, formy improwizacji związane z wykonywaną przez Was sztuką?

Najbardziej znane są krótkie gry. To dynamiczne, krótkie sceny, które rządzą się swoimi, ścisłymi zasadami. Np. rozmowa tylko za pomocą pytań, albo granie według znanych konwencji filmowych, które zmieniają się w trakcie trwania sceny. Szerszej publiczności takie gry znane są z programu Whose Line Is It Anyway? Innym rodzajem są np. formy półdługie, w których tworzy się krótkie fabuły lub serie scen, które łączy coś wspólnego. Inspiracjami w tych formach są np. monologi aktorów, fragmenty filmów, książek, utworów muzycznych, zdjęcia, sms odczytany przez kogoś z publiczności lub napis na koszulce – w zasadzie cokolwiek :) Aktorzy biorą inspirację, grają przez kilka – kilkanaście minut i sięgają po kolejną. Są jeszcze formy długie, w których na początku bierze się sugestię i np. przez 40 lub więcej minut, tworzy się jedną lub kilka historii, które wpływają na siebie nawzajem. Trochę tak, jak byśmy czytali powieść.

Oczywiście to bardzo podstawowy podział, bo nie da się do końca sklasyfikować rodzajów Impro. Są też musicale improwizowane, spektakle nieme lub w niezrozumiałym języku tzw. gibberish, z elementami klaunady i ogromna ilość jeszcze innych.

Siedząc na widowni człowiekowi czasem rodzą się samemu pomysły jakby sam zareagował w sytuacji wykreowanej przez partnera na scenie. Wiem, że udzielacie się w warsztatach improwizacji. Co możecie o nich powiedzieć? Kto może wziąć w nich udział i jakie trzeba przejawiać predyspozycje, aby móc w sobie uruchomić tę wolną zdolność improwizowania? 

Tak, prowadzimy warsztaty we wrocławskiej Akademii Improwizacji. Moim zdaniem improwizować może każdy. Tej sztuki uczą się przede wszystkim ludzie w wieku od 15-16 do 30-tu kilku lat, ale istnieją też warsztaty dla dzieci czy seniorów. Impro można tworzyć niezależnie od wieku, płci czy języka, którym się posługujemy. Często słyszę „ja w ogóle nie jestem zabawny, nie nadaję się do tego” – nieprawda! :) Podczas warsztatów okazuje się, że wcale nie trzeba się starać być zabawnym, by robić zabawne rzeczy. Improwizacji warto się też uczyć nawet jeśli nie zamierzamy występować. Bardzo mocno rozwija kreatywność, empatię, umiejętność aktywnego słuchania, komunikatywność czy pewność siebie.

Podczas okresu świetności salonów Odessy, Rzymu czy Drezna publiczność uważała, że umiejętność literackiej improwizacji to dowód poetyckiego geniuszu. Jak Wy się zapatrujecie na tę tezę? 

Byłoby mi pewnie łatwiej odpowiedzieć gdybym bywał wtedy na tych salonach :) Zapewne łączy nas to, że my też tworzymy opowieści tu i teraz. Bardzo cenię umiejętności storytellingowe, ale geniusz dla mnie to bardzo mocne słowo.

Improwizacje stają się coraz bardziej popularne wśród odbiorców. Jak myślicie z czego to wynika? Czy ludzie poszukują coraz częściej oryginalnej sztuki oraz chcą uczestniczyć dzięki niej w unikalnych, niepowtarzalnych eventach? 

Myślę, że ci ludzie widzą w Impro alternatywę dla tego jak komedia w Polsce wygląda w ostatnich latach. To, co jest najbardziej popularne, często opiera się na stereotypach i na żartach, a Impro pokazuje, że można inaczej. Trudno mówić mi za całe środowisko improwizatorów, ale wiem, że w naszych grupach staramy się w ogóle nie sięgać do stereotypów, polityki czy wydarzeń bieżących. To domena innych rodzajów komedii. Nasza komedia wydaje mi się być bardziej uniwersalna, bo opiera się na ludzkich przeżyciach, ich prawdziwych emocjach, słabościach i odkrywaniu podobieństw.

Jak widzicie przyszłość Oranżady Na Miejscu? Planujecie rozbudować ją o nowe osoby czy pozostajecie duetem? Jak z Waszymi wspólnymi i indywidualnymi planami artystycznymi? 

Nie planujemy rozszerzać składu :) Oczywiście mogą nam się zdarzyć spektakle, gdzie gościnnie kogoś zaprosimy do wspólnego grania, ale Oranżada to duet. Obecnie dużo sił i czasu wkładamy w organizację festiwalu. Po nim planujemy wrócić do regularnego grania we Wrocławiu, może od czasu do czasu zagramy też w innym mieście. Prywatnie mamy też oczywiście swoje życia poza improwizacją, więc chyba oboje chcielibyśmy żeby doba miała kilka godzin więcej  :)

Dziękuje za Wasz czas i wywiad. Jeśli na koniec chcecie coś dodać – to Wasze miejsce :) 

Ja też dziękuję :) Przede wszystkim zapraszamy na DOLi – Dolnośląski Festiwal Teatrów Improwizacji. To będzie wspaniała okazja do poznania Impro i jego różnorodności. Zapraszamy też na nasze spektakle, możecie się o nich dowiedzieć z naszej strony na facebooku – fb.com/onmimpro. Pozdrawiam! :)

Zdjęcia: Aleksander

O autorze...

Alan O. Grinde

Alan O. Grinde

Animator i manager kultury. Rzecznik prasowy Fundacji Rozwoju Indywidualnego "Praca Moc Energia". Lektor i właściciel Studio Frequency Institute. Basista i programista w Epilepsy Injection Device oraz kilku innych projektach.