CZŁOWIEK I BIOSFERA

Ratunek dla rafy

Rafy koralowe są niczym lasy tropikalne dla oceanów. Tak jak ich ziemskie odpowiedniki, występują one w klimacie tropikalnym i subtropikalnym, są środowiskiem dla niewiarygodnej różnorodności gatunków i niestety zmniejszają się w zastraszającym tempie. W rzeczywistości niektórzy naukowcy zajmujący się tematyką morską, przewidują katastrofalne załamanie się całego ekosystemu rafy koralowej w ciągu najbliższych 50 lat. Nie zdarzyłoby się to po raz pierwszy – zanikanie raf koralowych za każdym razem było zapowiedzią wymarcia gatunków, do których do tej pory na naszej planecie doszło pięciokrotnie. Tym razem jednak, powodem tak ogromnej zmiany nie byłaby kometa czy ogromny spadek temperatury na Ziemi, ale działanie człowieka.

Takie perspektywy bardzo niepokoją biologów morskich z całego świata, którzy desperacko próbują chronić ocalałe obszary raf. Szczególnie mocno sprzeciwiają się oni przed wpływem globalnego ocieplenia i negatywnymi skutkami rybołówstwa. Niektórzy z nich próbują zbudować „magazyny” znanych gatunków raf, tak aby przyszłe pokolenie mogło je poznać choćby z akwariów czy laboratoriów. Są też tacy wreszcie, którzy konstruują sztuczne rafy w miejscach, gdzie zniszczenia są bardzo znaczne. Ludzie powoływali do życia rafy koralowe przez tysiące lat po to, aby ulepszyć swoje połowy ryb. Można zanurzyć jakiekolwiek ciało stałe w odpowiednim morskim środowisku z dostępem węglanu wapnia, a kluczowy składnik rafy koralowej zacznie je porastać. Nie jest to zawsze trafione działanie, chociaż często można uzyskać ułamek różnorodności gatunkowej jaką spotyka się w naturalnych rafach koralowych. Pomimo to w latach 70-tych, zasady gry zostały dramatycznie zmienione przez rozwój niektórych działów nauki.

Metoda Biorock była rozwijana przez architekta i naukowca morskiego Wolfa Hilbertza i biologa morskiego Toma Goreau. Odkryli oni, że dzięki przepływowi małego strumienia prądu przez wodę morską, twarda skorupa węglanu wapnia może uformować z czasem katodę, którą w tym przypadku będzie podwodna stalowa rama. Kiedy przymocujemy do niej niewielką część rafy koralowej zaobserwujemy, że świetnie się ona rozwija na tym nowym podłożu, nawet do pięciu razy szybciej niż w normalnych warunkach, zgodnie z przewidywaniami wspomnianych naukowców. Dzisiaj istnieje już ponad 20 projektów Biorock na całym świecie, ale jak na razie za największy i najbardziej innowacyjny uważa się prawdopodobnie ten zlokalizowany w Indonezji.

„W tym momencie posiadamy 62 konstrukcje wchodzące w skład projektu Biorock na Indonezji” – mówi Delphine Robbe. „Do 2012 roku będzie ich już 100” – dodaje z przekonaniem inżynier biologii. Od 2005 ta Francuzka stanęła na czele wielu ekologicznych programów skupionych wokół wyspy Gili Trawangan. Trawangan jest jedną z trzech małych atoli, skupionych na zachodnim wybrzeżu Lambok, popularnym miejscem wycieczek z Bali. Wyspa słynie z białych plaży, świetnych miejsc do nurkowania oraz braku pojazdów samochodowych i psów. Znalezienie nieskazitelnych raf nie jest jednak łatwym zadaniem. „Prawdopodobnie 70-80 procent naszych płytkich raf zostało zniszczonych przez używanie dynamitu do połowu ryb” – mówi Robbe. Na sytuację wpłynęła lokalna ludność. Robie kontynuuje: „byli to miejscowi rybacy, którzy zapoczątkowali ruch ekologiczny polegający na ustawianiu patroli i zaprzestania bombardowań dynamitem.”

Wyspa przyciągnęła uwagę wspomnianego naukowca Toma Goreau’a, który zachwycił się jej bioróżnorodnością i jakością wody. Razem z Hilbertzem wybrali oni małą wioskę Pemuteran, w północnej części Bali jako swoją bazę badawczą, która dzisiaj stanowi największy projekt Biorock na świecie. Projekt rozrósł się do tego stopnia, że naukowcy poszukują teraz nowych miejsc dla swojego projektu, gdzie mogliby kolonizować sztuczne konstrukcje rafy koralowych. Robbe po raz pierwszy spotkała Goreau na konferencji i warsztatach poświęconych Biorock na Tajwanie w 2005 roku. Przed ich zakończeniem Robbe całkowicie przekonała się do innowacyjnego pomysłu. „Przez cały następny rok sama prowadziłam warsztaty, szukałam zawodowych płetwonurków i sponsorów” – wyjaśnia francuska naukowiec. „W zamian za pomoc otrzymali oni instalacje Biorock, które mogli wystawić do sprzedaży w swoich sklepach” – dodaje.

Poza tym pobudzanie bioróżnorodności za pomocą struktur Biorock przyczyniło się do walki z erozją plaż, która poważnie zagrażała bezpieczeństwu naturalnych raf. Projekt przyciągał uwagę coraz większej ilości entuzjastów i turystów, szczególnie gdy przystąpiła do niego angielska artystka i ekolog Celia Gregory.

Gregory, która zajmuje się mozaiką artystyczną, rzeźbą oraz jest wprawionym nurkiem skontaktowała się z Tomem Goreau, po tym jak zobaczyła działanie projektu Biorock w Pemuteran. ?To było bardzo inspirujące doświadczenie i nasunęło mi to myśl aby połączyć sztukę z ochroną raf koralowych? ? przyznaje Gregory. Goreau zasugerował artystce, że może przyłączyć się do projektu Biorock 2008 na Trawangan, gdzie poznała działającą już tam Robbe, która entuzjastycznie odniosła się do pomysłu tworzenia podwodnych rzeźb. ?Element artystyczny stanowi dodatkową atrakcję dla nurków i turystyki, aby włączyć się chociaż częściowo w ten projekt? ? stwierdza Robbe.

Nurkowie mogą teraz na podwodnej ścieżce spotkać diabła morskiego, delfina, wodnego żółwia, ośmiornicę, węża, szkuner, a nawet smoka – wszystko w wymiarach od 5 do 20 metrów. Ale to tylko początek działalności Gregory, która zapoczątkowała współpracę ze znanymi projektantami, artystami i fotografami aby stworzyć bardziej ambitne instalacje. Wśród tych twórców znajduje się światowej sławy projektant przemysłowy Tom Dixon, który chce stworzyć podwodny komplet mebli.

Delphine Robbe, skupiła się na budowaniu przyjaznych środowisku opinii dotyczących prowadzonego przez nią projektu, który wykorzystuje alternatywne źródła energii zasilające instalacje Biorock. „Prowadzenie okablowania do morza z silników diesla nie jest rozsądnym pomysłem” – stwierdza, „dlatego planujemy zbudować w tym roku naszą pierwszą energetyczną turbinę pływową, a z czasem stworzyć coraz większe, tak aby były gotowe w listopadzie 2012 kiedy odbędzie się kolejna konferencja dotycząca ochrony raf koralowych.” Robbe szukając sponsorów dla swojej działalności, rozpoczęła współpracę z firmą rafineryjną Total, która podjęła się pokrycia kosztów nowych turbin. Z kolei Malezyjskie Linie Lotnicze chcą ufundować rzeźbę w kształcie samolotu.

Jednak wszystkie te zmiany nie przychodzą z łatwością. Rosnąca popularność wysp Gilis przyczynia się do wzrostu niespotykanych dotąd nagłych przypływów, które zagrażają wszelkim staraniom o zachowanie raf na dłuższą metę. Ponadto zwiększająca się populacja ludzi i idąca za tym infrastruktura mocno nadwyręża  możliwości wyspy, której obwód wynosi zaledwie 12 kilometrów. Dochodzi do tego również potrzeba importu na wyspę nawet tak podstawowych produktów jak świeża woda. Poza tymi problemami dochodzi jeszcze jeden ? piętrzące się przed hotelowymi plażami góry śmieci (Robbe w trosce o ochronę środowiska opracowała ostatnio system segregacji śmieci). Hotele najczęściej same zarządzają swoim podstawowym systemem ściekowym, co skutkuje bezpośrednim przepływem tych biologicznych nieczystości prosto do morza. Dochodzi wtedy do rozwoju glonów, które kwitnąc stanowią toksyczne środowisko dla raf koralowych.

Taki stan rzeczy nie jest na szczęście regułą. Wyjątek stanowi na przykład osiedle Gili Eco Villas, usytuowane w północnej części wyspy. Znajdują się tam rzędy tradycyjnych, drewnianych jawajskich domków, w pobliżu których widzimy słonowodny staw i pawilony restauracyjne – jest to największy kurort zasilany naturalną energią czerpaną ze słońca i wiatru. Ulegający biologicznemu rozkładowi system ścieków zasila z zaskakująco pozytywnym skutkiem lokalne ogrody, a organiczne odpadki służą jako kompost. Gili Eco Villas posiada nawet swoją własną rzeźbę Biorock w kształcie wieloryba.

Wspomniana artystka Celia Gregory chciałaby, aby cała wyspa Gili Trawangan była modelem harmonii i równowagi. Jest przekonana, że wyspa posiada w sobie tyle naturalnych potencjałów, takich jak czysta woda i stale obecne światło słoneczne, ponadto jest dość mała i zwarta więc może stanowić idealny mikrokosmos do życia jeśli oczywiście ludzie będą potrafili rozsądnie z tego korzystać.

Prognozy na idealne stan rzeczy są całkiem obiecujące. Rosnąca liczba lokalnych firm nie szczędzi wysiłków aby spełniać ekologiczne wymagania niezbędne dla utrzymania czystego środowiska. Wyspy Gili prężnie się rozwijają przede wszystkim dzięki przybrzeżnemu ekosystemowi raf koralowych i okolicznym plażom. Szkoda tylko, że jesteśmy kreatywni w naprawianiu wyrządzonych przez nas szkód środowisku, zamiast pamiętać o jego dobru na co dzień.

Źródło: DestinAsian