MUZYKA I KULTURA

The Eye Of Time – S/T

Bazując na materiałach prasowych udostępnionych przez wytwórnię, sugerują, że jest to krążek, który wślizgnie się w żyły fanów dźwięków emitowanych przez Autechre, Dalek czy The Panacea. Kolekcja ogromnej ilości dźwięków zaproponowana przez Marca Euvrie odpowiedzialnego za projekt The Eye Of Time ma się bliżej konwencji Third Eye Foundation, zwłaszcza ich wczesnej inkrarncji na płycie „Ghost” z 1997 roku (tytu ły z tej płyty jak „Corpses as Bedmates” czy „I’ve Seen The Light and It’s Dark” pokazują, że Euvrie jest bratnia duszą Matta Elliotta z Third Eye Foundation). Mamy tu do czynienia z tą samą, znajomą surowa produkcja, w której wirują tryby przesterowanych gitar, intensywnej programowanej perkusji, tworząc nieokiełznane, szorstkie tekstury.

Połączenie to najbardziej słyszalne jest w „After Us”, który ocieka przełamanym nieco funk’owym groove połączonym gotycką melancholią, a także smutkiem wyjącym wśród buczenia emitowanego przez sześć strun gitary. Mówiąc ogólnie już w drugim akapicie – muzyka Euvrie jest oparta na elektronice kojarzonej z gotyckim industrialem, jednakże posiadająca także nawiązania do neoklasycznej emisji (słychać to wyraźnie w utworze otwarcia „What am I Less? What Took the Road?”, w którym dominuje nostalgiczne, wręcz lamentujące pianino). The Eye of Time to pierwszy solowy projekt tego artysty, jednakże sam muzyk miał wcześniej styczność ze sceną punkowa i hard core’ową. Surowe, bezkompromisowe tło kojarzone z tymi stylami jest ewidentnie słyszalne w samplach, programowanej elektronice, pętlach i wszelkich buczeniach, a także partiach pianino czy nawet muzyki konkretnej, którą Euvire również wykorzystuje na tym masywnym – zajmującym 3 płyty wydawnictwie.


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


Styl kompozycji jest bardzo epicki, niejednokrotnie uciekający się do apokaliptycznej atmosfery. Klimat ten świetnie również odzwierciedlają fotografie umieszczone w 30-stronicowej książeczce dołączonej do tego pięknie wydanego albumu. Obrazy śmierci, chaosu oraz destrukcji jak płonące miasta, rozmazane postacie bez twarzy, dziwne kreatury wyciągnięte niczym z obrazów Francisa Bacona, dominują booklet i wzmacniają ponurą wrażliwość charakteryzującą muzykę tu zawartą. Wszystkie kompozycje są odwzorowaniem poglądów Eurive, a więc kontakt z transmisją tych dźwięków to próba głębokiego zapadnięcia się w psyche artysty, a także poznania jego sonicznej translacji depresji, rozpaczy, zrezygnowania i tym podobnych odczuć, które przygniatają obecny świat.

Wśród grona utworów, trudno faworyzować pojedyncze, jednak wyróżniają się organowe obłakane konfrontacje w stylu Dr. Phibes jak „My Hate is a Gun, See the Smile on My Face” i „My Hope Took the Road”. Długi tytuł „Away and Lost, I Cry the Error (Big Letters Are Important)”, to krzyk i jęk pełen cierpienia. Bardziej dynamiczne są natomiast „Begin, Wait, Watch, Play” i „Use Your Wings for What They Are”. Warto zwrócić uwagę na jeden z moich ulubionych kawałków – „Let’s Party to the Death’s Birthday!”. Najpierw zaskakuje takim nieco przytłumionym, ale bombastycznym wejściem oraz funkowym pulsem, a następnie wprowadza wiele ścieżek wiolanczeli, które przeobrażają się w muzyczny koszmar z jazz’owym zacięciem. Euvrie umiejętnie zbudował kolejność utworów, układając je często kontrastowo, co w pewnym sensie zwiększa swoistą bezkompromisowość oraz atmosferę zagłady. Porównajcie chociażby zestawione kawałki „Birds and Lands”, który można nazwać synth-progresywną medytacją, a wiele mówiący tytuł „Once They Where Happy and Brought the Nothingness”.

Przeczytałem gdzieś, że „Time Has Come” (który dla mnie jest tak smutny, że zatyka dech w piersiach), brzmi jak zarzynana świnia. Nie nazwałbym tego tak drastycznie, nie mniej należy przyznać, że nie jest to „ładny” materiał. Mimo pewnej dozy delikatności jest on zgryźliwy, nie ma w nim wiele subtelności, jednakże uderza od niego szczerość wypowiedzi, a także oddanie tym dźwiękom. Taki ładunek emocjonalny nie pozwala przejść obojętnie obok tego debiutu i prowokuje, aby wypatrywać innych mrocznych, muzycznych wizji Eurive, które z pewnością nadejdą.


Podobał Ci się artykuł? Wspieraj nas poprzez ubezpieczenia od IdeaFairPlay!

Idea Fair Play

Przeczytaj także

Karnak Temples – The Din Of Light

Alan O. Grinde

Uczeni o kulturowym dziedzictwie Michael’a Jacksona

Karolina Pietrzak

Dziadek do orzechów a mózg dziecka

Alan O. Grinde

Demian Johnston & Kevin Gan Yuen – Keep Your Hands

Alan O. Grinde

Marcus Fischer – Collected Dust

Alan O. Grinde

Wrocławskie Radio LUZ patronem medialnym Terawatu!

Alan O. Grinde