Fundacja Praca Moc Energia
MUZYKA I KULTURA

Tomoyoshi Date – Otaha

Own Records wydaje się rozsnąć w siłę i weszło na terytorium Schole Records ze swoim najnowszym wydawnictwem – czterdziesto-sześcio minutową suitą field recordingu, wzbogaconego wzorami pianino, w wykonaniu działającego w Tokyo Tomoyoshi Date, którego debiut odbił się niezłym echem. Delikatność i osobliwe świetliste doknięcie muzyki z „Otaha” wprowadza skojarzenia z pracami Akira Kosemura. Nic dziwnego skoro samo słowo otaha oznacza „dźwięk liści”, wydaje się być zaprojektowane jako bardziej miękka niż zachwiana transmisja różnymi muzycznymi emocjami.

Dodatkowo wybór charakteru zarówno dźwięku jak i tytułu płyty nie jest zaskakujący, gdyż takie imię nosi córeczka Tomoyoshiego Date. Muzyka została skomponowana w okresie oczekiwania na narodziny dziecka, a jej pisanie zakończono na dzień przed jej przybyciem.

Sześć kompozycji zawartych na albumie jest mocno sugestywnych i zalewających lekkimi wizjami. Same tytuły jak „Emergence Of The Forest” czy „The Sound Of The Moon” sugerują styl muzyczny – wzmacniając wymiar jego muzyki. „A Street Corner of Oia” to całkiem literacki zbiór dźwięków, oparty na grze pianino, któremu towarzyszą odgłosy otwieranych okien, zatłoczonej ulicy – zewsząd dochodzi do nas urbanistyczna muzyka konkretna; dziennie głosy i mnóstwo innych naturalnych dźwięków, a wszystko w akompaniamencie łagodnego pasażu na pianino. W muzyce nie ma pośpiechu, co wzmacnia jej uspokajający klimat. Samo brzmienie jest dorone i soczyste, a projektowanie kompozycji przez Date polega na budowaniu wokół pianino prześwitujących mas jasnych dźwięków, które przypominają połyskiwanie i odbijanie się światła słonecznego w powierzchni jeziora.

Podobnie poruszające się na wietrze dzwonki nadają orzeźwiającego klimatu w „A Spring On The Hill”, prezentując nieco charakter podobny do new-age, chociaż Date wprowadza dodatkowo w materiał subtelne strzępy rozmów, szmery i sukcesywnie zaprasza słuchacza do introspektywnej, pełnej zamyślenia gry pianino.

„Floating Light On The Waves” rozpoczyna się w podobnym stylu jak poprzednie kompozycje, jednak w kontraście do pozostałych pojawia się linia wiolanczeli, a także partia prowadzona Johna Friesea, który zręcznie tka muzyczny materiał z użyciem podobnie brzmiącego do ethu instrumentu. Czyni to na tyle zręcznie, że nie przesłania innych składowych owego utworu. Finalnym kawałkiem jest „The Sound Of The Moon” i jest to prawodpodobnie nabardziej delikatny i nostalgiczny utwór na tej płycie. Osobliwie wciąga w bardziej mroczny świat dźwięków wypełniony tajemniczością, która w naturalny sposób pojawia się nocą, a także uczuciem nadziei, kojarzonym bardziej z ciepłą, letnią aurą.

Ogólnie rzecz biorąc, album zbudowany z sześciu kompozycji może być odbierany w różnych konfiguracjach nastroju, w zależności od tematu, jakim podążymy – jednak zawsze spójnych pod kątem miękkich i subtelnych dźwięków pianino, które nie tylko wzbogacają muzykę, ale tworzą żywe i zmienne muzyczne projekcje towarzyszące elementom field recordingu. Date również nasąca fragmentarycznie swoje utwory elektroakustycznymi komponentami, jednak cyfrowe dotknięcia owego materiału, nie wpływają na utratę unikalnej, zmysłowej esencji jego muzyki. Pomimo, że „Oatha” nie rozpali istniejących gatunków, ani nie przetrze nowych koncepcji, to osobliwe i wyrafinowane oparte na pianino kontemplacje muzyczne, odpowiedzą na oczekiwania wszystkich tych, którzy szukają formy aksamitu dla uszu.


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera


Przeczytaj także

Karnak Temples – The Din Of Light

Alan O. Grinde

Czy muzyka może uzdrowić traumę?

Alan O. Grinde

Uczeni o kulturowym dziedzictwie Michael’a Jacksona

Karolina Pietrzak

Wczesne początki młodych geniuszy

Karolina Pietrzak

Muzyka język prawie uniwersalny

Anna Śnieżyńska

Granie muzyki, a korzyści dla mózgu

Alan O. Grinde