NAUKA I ASTRONOMIA

Umierająca asteroida bestią o sześciu ogonach

Przedziwna asteroida przemierzając Wszechświat możliwe, że zakręca się we własnym, kosmicznym grobie, wokół własnej osi. W przeciwieństwie do swojego skalistego rodzeństwa, asteroida P/2013 P5 została zauważona jako obiekt o sześciu warkoczach pełnych pyłu, wydostających się z jej ciała. Wiruje ona wokół swojej osi tak, że jej materiał wystrzeliwuje z niej niczym obracające się zraszacze trawników. Sugeruje to, że ten nietypowy obiekt kręci się tak szybko, iż wręcz rozpada się na kawałki. Może on również pomóc w lepszym zakresie zrozumieć cykl życia asteroid.

Do niedawna komety były uznawane jedynie za obiekty skaliste z długimi ciągnącymi się za nimi ogonami. Zrodzone w lodowatych rubieżach Układu Słonecznego komety są wykonane z pyłu i lodu. Ich znane warkocze formują się kiedy zbliżają się one do słońca, które przekształca lód od razu w gaz, tworząc aureole materiału, który zostaje wyrzucony w jednym kierunku poprzez ciśnienie spowodowane promieniowaniem słonecznym.

Większość asteroid znajduje się w pasie pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Głównie są one skaliste z niewielką ilością lodu. Od 2006 roku Dawid Jewitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles wraz z kolegami odnalazł pewną liczbę asteroid znajdujących się w tym pasie, udających komety.

„Obiekty, które są asteroidami, są określone przez ich orbity – znajdują się tam w pasie asteroid, mając kompletnie inne orbity od komet, tak więc nie wprowadzają zamieszania”, mówi Jewitt. „Jednak wyglądają jak komety. Są skaliste i co dziwniejsze wyrzucają z siebie pył. Pytanie – dlaczego?”.

P/2013 P5 została po raz pierwszy zaobserwowana przez teleskop na Hawajach 18 sierpnia jako rozmyty obiekt w pasie asteroid. Kiedy zespół prowadzony przez Jewitta skierował na niego Teleskop Kosmiczny Hubble’a 10 września, owe zamglenie objawiło się jako sześć odrębnych ogonów. „To musi być rekord”, powiedział Jewitt. „Nawet nie znam regularnych komet, które mogą coś takiego zrobić”.

W pozostałych przypadkach, wieloogoniaste asteroidy przetrwały kolizje z jakimiś innymi kosmicznym skałami, a dodatkowe ogony były obłokami pyłu wykopanymi z obiektu podczas uderzenia. Inne z nich mają pozostałości lodu uwięzione pod skalistą powierzchnią, która oderwała się od obiektu, tworząc słaby ogon. Jednakże P/2013 P5 jest zbyt blisko słońca, aby pozostał na niej jakikolwiek lód, a szanse, że sześć ogonów jest wynikiem sześciu osobnych zderzeń, są bardzo znikome.

„Przestrzeń kosmiczna jest ogromna, a kolizje są tak naprawdę rzadkością. Możesz lecieć przez pas asteroid i nigdy żadnej z nich nie zobaczyć, do żadnej się nie zbliżyć tak aby wykonać jej zdjęcie. Nawet możliwe, że nie uderzyła by w ciebie garść pyłu”, kontynuuje Jewitt. „Nie jest to wynik zderzenia. Jestem gotów postawić na to dużą sumę pieniędzy”.

Wskazówka dotycząca pochodzenia ogonów nadeszła dwa tygodnie później, kiedy zespół obserwował obiekt poprzez Hubble’a. Ogony są w różnych pozycjach, jak w przypadku kiedy cała struktura wirowałaby jak koło. „To nas bardzo zaskoczyło”, przyznaje Jewitt. „Jednak możemy to wyjaśnić jeśli kurz był emitowany z powodu sześciu różnych okazji”.

Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem wg zespołu badawczego jest, że skała rozpada się na części. Uważają oni, że ciśnienie od strony słońca mogło poruszyć asteroidę w taki sposób, że zaczęła się ona kręcić z tak dużą prędkością, że grawitacja jedno ją trzyma razem. Jewitt wraz z kolegami stworzył model wirującej asteroidy i wykazał serię wydarzeń, takich jak mini lawiny, które mogły spowodować rozpadanie się obiektu oraz wyrzucanie pyłu już od pięciu miesięcy, formując ogony jeden po drugim.

„Może też stanie się coś bardziej dramatycznego”, mówi Jewitt. „Może ona się rozpaść i faktycznie jest to coś czego oczekujemy”.

Jeśli model jest zbudowany w poprawny sposób pozwoli nam nauczyć się jak mogą umierać asteroidy. Przez miliony lat większe skały mogły zderzać się i miażdżyć się wzajemnie tworząc inne obiekty. Część z nich mogło zostać wypchniętych z pasa asteroid i wysłanych na podróż przez układ planetarny. Jednakże jest bardzo mało prawdopodobne, że te asteroidy zderzą się ponownie ze sobą. P/2013 P5 sugeruje, że tego typu obiekty mogą natomiast dosłownie „wykręcać się”, obracając się w pył.

Jakkolwiek sześciowo-ogonowa bestia jest obecnie samotnym dziwadłem, to zespół jest pewien, że więcej wieloogoniastych asteroid pojawi się, potwierdzając ich teorię. „Ze wszystkim co spotkałem w astronomii, można założyć, iż jak spotkasz jeden przykład, to za chwile pojawią się kolejne”, zamyka temat Jewitt. „Jest to przyszłość tej dziedziny”.

Źródło: Astrophysical Journal Letters Grafika: NASA, ESA

Przeczytaj także

Oczy Hubble na IC 2233, jedną z najbardziej płaskich galaktyk

Alan O. Grinde

Pierwsze kosmiczne przyłożenie

Alan O. Grinde

Narodziny nowych gwiazd w galaktyce IC 5052

Alan O. Grinde

Galaktyka NGC 4700 okiem Hubble

Alan O. Grinde

Spojrzenie Hubble na galaktykę NGC 5253

Alan O. Grinde

Spojrzenie Hubble na kosmiczną kolizję

Alan O. Grinde