Fundacja Praca Moc Energia
CZŁOWIEK I BIOSFERA

Zatłoczona Ziemia: jak wiele jest za wiele?

Nasza planeta codziennie wysila się, aby gościć 7 miliardów dusz. I choć jednak Ziemia jest przygotowana na to, aby obfitować w miliardy istnień, to tylko rewolucja w zakresie korzystania z zasobów środowiska może zapobiec kryzysowi, mówią eksperci. Już w roku 1798, Thomas Malthus, przedstawił ponurą wizję dotyczącą faktu, że nasza zdolność do reprodukcji może szybko wyprzedzić możliwości produkcji żywności, a to doprowadziłoby do masowego głodu oraz uboju gatunków. Jednak rewolucja przemysłowa oraz jej wpływ na rolnictwo pokazały, że apokaliptyczne słowa Malthusa okazały się mylne – nawet kiedy nasza populacja podwoiła się ze zdwojoną częstotliwością. „Mimo alarmistycznych progoz, historycznie, wzrost populacji nie wiązał się z ekonomiczną katastrofą”, mówi David Bloom – profesor w Katedrze Zdrowia Światowego i Ludności na Harvardzie.

Zatem co dalej?

Dzisiaj wydaje się jednak rozsądnym postawienie pytania czy obawy Malthusa po prostu nie były postawione o kilka wieków za wcześnie. Ostatniego dnia października populacja Ziemii oficjalnie przekroczyła 7 miliardów osób – wzrastając o 2 miliardy w mniej niż ćwierć wieku. Od ponad 6 dekad, współczynnik dzietności podwoił się i obecnie statystycznie wynosi 2,5 dziecka na kobietę. Jest to jednak liczba bardzo zróżnicowana w poszczególnych krajach, a to czy populacja planety ustabilizuje się na 9, 10 czy 15 miliardach ludzi, zależeć będzie od tego co wydarzy się w krajach rozwijających, zwłaszcza w Afryce, w której jest najszybszy przyrost.

Z czasem jak nasz gatunek się rozwinął, zaczął niszczyć naturalne składniki tej planety – jak świeża woda, zasobność gleby, zalesienie czy ilość ryb. Przy obecnym zachowaniu ludzkości, będzie ona potrzebowała drugiej planety już w roku 2030, aby zaspokoić swoje potrzeby jedzeniowe, mieszkalne oraz aby wchłonąć odpadki. Takie liczby przedstawiła w ubiegłym miesiącu Global Footprint Network (GFN). Dodatkowo przez węgiel, olej czy ropę, które w obecnym świecie prowadzą do dobrobytu, emitujemy do atmosfery wiele gazów cieplarnianych, które nie tylko zmieniają klimat, ale również okaleczają ekosystemy, które mogą nas wyżywić.

„Nasze gospodarki stają obecnie w konfrontacji z rzeczywistością wydatków ponad stan. Owocować to będzie gwałtownymi wzrostami cen żywności, spowodowane paralizującymi zmianami klimatu”, powiedział prezydent GFN – Mathis Wackernagel.

Francuski dyplomata, jeden z dwóch koordynatorów Konferencji Narodów Zjednoczonych, która odbędzie się w czerwcu przyszłego roku w sprawie Zrównoważonego Rozwoju, nazwana „Rio+20”, powiedział, że wzrost populacji Ziemi stanowi podstawowe wyzwanie, w jaki sposób należy korzystać z naturalnych zasobów. „W 2030 roku będzie jeszcze przynajmniej jeszcze miliard ludzi”, powiedział Lalonde.

„Pytanie jakie należy postawić to takie, w jaki sposób zwiekszyć bezpieczeństwo żywności i zapewnić podstawowe usługi dla miliardów najuboższych osób, ale bez zużycia większej ilości wody, ziemy czy energii?”. Z tego właśnie powodu, jak sam przyznał, „Rio+20” będzie koncentrowac się na praktycznych kwestiach, jak zwiększanie czystych źródeł w bilansie energetycznym świata, ułatwiających obsługę słodkiej wody, budowę miast, które są przyjazne dla środowiska oraz zwiększanie ilości plonów bez oblewania gleby przez chemikalia.

Jednak takie opcje leżą daleko od możliwości wpływu na wzrost ludności, a problem pozostaje. Adwokaci tej sprawy twierdzą, że hamowanie płodności pomoże człowiekowi ustabilizować populację na 8 miliardach ludzi. Dla niektórych ekspertów dobrowolna zgoda na kontrolę narodzin jest kluczem do rozwiązania. Geoff Dabelko, dyrektor Programu Bezpieczeństwa i Zmian Środowiska w Woodrow Wilson Center w Waszyngtonie, przywołuje Somalię jako studium przypadku, gdzie kobiety nie mają dostępu to antykoncepcji. Mimo, że trawiona wojną domową oraz ubóstwo, populacja Somalii prawdopodobnie wzrośnie z 10 milionów do 22.6 do roku 2050. Somalia jest ósmym krajem co do wielkości wskaznika urodzeń na świecie. Statystycznie na jedną rodzinę przypada siedmioro dzieci. Zanim jeszcze kraj popadł w pełni rozumiany kryzys, co trzecie dziecko miało niedowagę, a zgodnie z wnioskami UNICEF, 99% zamężnych kobiet Somalii nie ma dostępu do informacji i porad związanych z planowaniem rodziny.

Jednak wielu ekonomistów uważa, że odpowiedzią na problem przeludnienia jest zdedukowanie biedy, a także rozwój edukacji, zwłaszcza wśród kobiet. Badania prowadzone w Kolumbii wykazały, że odpowiednio wyjaśnione świadome planowanie rodziny zmiejsza o 10% ilość poczętych dzieci. To co może doprowadzić do zrównoważenia problemu, to podniesienie standardów życia.

Nie wymawiaj słowa na „P”

Mimo to, na wszystkich szczytach dotyczących kształtu Ziemii w przyszłości, walka ze wzrostem populacji, jest niemal tematem tabu. „Kiedy brałem udział w konferencji ONZ w Sztokholmie (w 1972) na temat środowiska, numerem pierwszym porzadlku obrad został, będący poza kontrolą, wzrost populacji”, powiedział Paul Watson – szef Sea Shepherd Conservation Society – radykalnej grupy zielonych. „Kiedy byłem na konferencji juz w 1992 w Rio, nawet nie było tego tematu w porządku obrad. Nikt nigdy o tym więcej nie mówił”. Podobnie demografia była nieobecna na szczycie w Johannesburgu w 2002 roku, kiedy to ziemska populacja wzrosła do sześciu miliardów. Dlaczego pytania typu „Jak wiele jest za wiele?” wciąż pozostają pomijane i nieobecne przy stołach polityków?

Jednym z postrzeganych powodów jest sprzeciw religijnych konserwatystów odnośnie antykoncepcji i przerywania ciąży. Podobnie politycy mogą nie widzieć sensu podjęcia tematu, gdyż w mniemaniu niektórych spowoduje to tylko problemy i bóle głowy, a korzyści z ich działań przyjdą dopiero kilka dekad później. Dla niektórych krytyków proponowane środki są synonimem błędów przymusowej sterylizacji w Indiach w latach 70. lub Chinach „polityki jednego dziecka”, która doprowadziła do braku równowagi płci na korzyść chłopców.

Źródło: Nature


Nie opuść innych artykułów i programów
Zapisz się do comiesięcznego newslettera